wrażenia zmysłowe

Użytkownik "Marta"

Cytat:W jaki sposób można słowami opisać wrażenia zmysłowe związane z
erotycznymi uniesieniami?
Porszę o jakieś ciekawe i oryginalne pomysły :)



Gdy poczułam tę wielką armatę, to od razu mi oczy wybałuszyło
(kinestetyczne). Kiedy walił mnie mocno od tyłu, dało się wyczuć w powietrzu
grasujące porządanie opadające na nasze spocone ciała
(węchowo-kinestetyczne). Furia tego seksualnego spełnienia wydzierała się z
naszych gardeł chrapliwymi westchnieniami (dzwiękowe). Odbicie w witrynie
sklepowej  naszych splecionych łakomie ciał, przyprawiał mnie o dodatkowe
dreszcze (wzrokowo-kinestetyczne). Kiedy uderzyłam go w twarz, ściągnął mnie
na kolana i wepchnał głęboko rozgrzanego penisa w gardło, po chwili
wyciągnął i pozwolił, abym to ja doprowadziła go do orgazmu. Pyszne, mniam,
mniam (oczywiście smakowe).

Wiem, mało orginalne, ale przy deklamacji tego, można nadrobić dużo
gestykulacją ;)))

(Lepiej już pójdę spać)

 

Programowanie w Javie

Cytat:Dzisiaj tłumacząc tekst "research and development sites" na "placówki
badawczo-rozwojowe" wpadłem na pomysł, żeby "Web site" (Internet site, FTP
site itd.) przekładać jako "placówka WWW" (placówka internetowa, placówka
FTP). Co Wy na to?
W końcu placówka pochodzi od "plac" (miejsce, ang. place)!



Myślę, że chyba jednak "witryna" jest lepsza. Słownik PWN podaje: "wystawa sklepowa, okno sklepowe; oszklona gablota, szafka, w której się wystawia różne przedmioty, towary". Czyli właśnie to, o co chodzi. Poza tym "witryna" już się przyjęła.

Pozdrowienia,
Sławomir Osiak

Programowanie w Javie


Cytat:| Dzisiaj tłumacząc tekst "research and development sites" na "placówki
| badawczo-rozwojowe" wpadłem na pomysł, żeby "Web site" (Internet site, FTP
| site itd.) przekładać jako "placówka WWW" (placówka internetowa, placówka
| FTP). Co Wy na to?

| W końcu placówka pochodzi od "plac" (miejsce, ang. place)!

Myślę, że chyba jednak "witryna" jest lepsza. Słownik PWN podaje: "wystawa



sklepowa, okno sklepowe; oszklona gablota, szafka, w której się wystawia
różne przedmioty, towary". Czyli właśnie to, o co chodzi. Poza tym
"witryna" już się przyjęła.

Cytat:


Nie koniecznie musi nastapic wukluczenie. "Witryna WWW" doskonale pasuje w
takim zdaniu jak "My WWW site contains secure ordering form". Ale "WWW
site" moze takze istniec w zdaniu jak "Their WWW site uses UNIX servers" i
wtedy tlumaczenie "Ich placowka WWW uzywa serwery w systemie UNIX" bedzie
lepsze.

RADA WARSZAWY BRONI PRAWA PALACZY DO TRUCIA INNYCH!

Witam,

Cytat:RADA WARSZAWY BRONI PRAWA PALACZY DO TRUCIA INNYCH!



Rada nie broni palaczy, zastanowcie sie nad egzekwowaniem proponowanego
zapisu.
Co to znaczy "zakaz palenia na przystanku"?
Czym jest przystanek?
Slupek, wiata?
Pod wiata czy obok?
Sam pale paierosy (choc nie przepadam za paleniem na ulicy) i wiem jak to
bedzie gdy zapale na przystanku.
Obok wiaty? OK, ale dym moze przemiescic se pod wiate.
I co wtedy?

Chcialbym zwrocic uwage na przepis o zakazie parkowania samochodow w
obszarze przystanku komunikacji miejskiej.
Jest on zapisany w Kodeksie Drogowym bardzo wyraznie.
I co z tego?
Na peczki moge podac przykladow, ktore swiadcza o tym gdzie wielu kierowcow
ma ten przepis.
I gdzie go ma Straz miejska i Policja Panstwowa powolana do egzekwowania
przepisow prawa.

Moze Empatia zajelaby sie takimi problemami, ktore maja szanse na ich
likwidacje.
Powoli zaczyna mi sie ona kojarzyc z mieszaniem powietrza.
Pomysl na zagospodarowanie drewna wypelniajacego okna witryn sklepowych
podczes "szczytu" byl niezly.
Ciekawe czy ktos przekazal deski i plyty z drewna na psie budy.
Jakos nikt tego nie raportuje.

Uwazam, ze decyzja Rady Warszawy przeciwko propozycji Empatii byla sluszna.

 

Sprzątają Dworcową :)


Cytat:| 2. Bardziej drastyczna. Noś ze sobą spray i pisz na takich samochodach tekst
| typu "i co ch*ju? zaparkujesz tu jeszcze raz?", albo po prostu "jestem
| ch*jem, kocham parkowanie na skrzyżowaniach"

Sztuczny śnieg w spreju. Efekt piorunujący, ale jednak zmywalny
(przynajmniej z witryn sklepowych :) )



 Lektura archiwum PMS dostarcza znacznie lepszych pomysłów ;)

 (woda z cukrem na szyby, mleko do nawiewu, kropelka w zamki...)

Sprzątają Dworcową :)

Cytat:

| 2. Bardziej drastyczna. Noś ze sobą spray i pisz na takich samochodach tekst
| typu "i co ch*ju? zaparkujesz tu jeszcze raz?", albo po prostu "jestem
| ch*jem, kocham parkowanie na skrzyżowaniach"

| Sztuczny śnieg w spreju. Efekt piorunujący, ale jednak zmywalny
| (przynajmniej z witryn sklepowych :) )

 Lektura archiwum PMS dostarcza znacznie lepszych pomysłów ;)

 (woda z cukrem na szyby, mleko do nawiewu, kropelka w zamki...)



Patent z Anglii, nie wiem czy nie urban legend:
Jakas gruba kasza rozgotowana i przyklejona do karoserii.
Ptaszki ladnie ja wystukuja.

Kupowanie Sprzetu Dla Idiotów - Bluzniercze Podsumowanie Pełne Śluzu i Macek

Cytat:W pełni się zgadzam - niektóre pomysły na dizajn powalają...



Co najzabawniejsze, nie trzeba przecież wyważać otwartych drzwi.
Są porzadne serwisy/sklepy tego typu na świecie i można się
uczyć jak ma dzialać witryna sklepowa od najlepszych, którzy
odnieśli już sukces w biznesie. A tu - śmiechu warte witryny.

Ode mnie medal dostaje sklep, który analogowe (!) monitory
nazwał monitorami cyfrowymi. Pewnie mądrzej to wygląda...
Coś jak komputerowe fabrowanie włosów albo komputerowe odchudzanie.

Pornografia

Cytat:Rozróżnijmy tu dwie rzeczy przekonywanie kogoś do swoich racji
a zakazywanie pornografii na własny użytek pod karą więzienia to pachnie mi ortodoksyjnym Islamem, Komunizmem i dlatego dziwię się, że popierasz tą opcje


Nigdzie nie napisałam, że takowe rozwiązanie popieram, tylko, że nie mam nic przeciwko. Skądinąd uważam, że pomysł jest o tyle absurdalny, że przestrzeganie zakazu nie będzie mogło być skutecznie sprawdzane czy egzekwowane. To zupełnie nierealne. Dlatego nie ma o co podnosić krzyku.
Jak dla mnie - podkreślam po raz kolejny - ważne jest to by pornografia nie była powszechnie dostępna=eksponowana. Razi mnie wystawianie takich gazet i filmów na wystawkach kiosków czy witrynach sklepowych, bądź stojakach, do którch każdy może podejść (także dziecko). Dla mnie to obrzydliwe, poraża moje poczucie estetyki i źle się czuję "atakowana" z każdego zakątka przez sceny, których nie mam ochty oglądać. Przecież można tak układać pornoartykuły, by każdy przechdzień/klient nie musiał na nie patrzeć.

dlaczego omija mnie nastoletnia miłość?

Siemowit, ciekawy sposób na randkę? Niestety, ale na początku znajomości faceci ograniczają się do kina, albo wyjściu na miasto... nie widzę nic interesującego w chodzeniu z chłopakiem po centrum handlowym, wśród oszalałego tłumu... Jak widzę że moje koleżanki podniecają się po spacerze w takim miejscu z chłopakiem śmiać mi się chce.. jak można w takim molochu z kimś normalnie porozmawiać? Ale większość z nich i tak ogląda witryny sklepowe a chłopak tylko się tępo na nie patrzy.. blee Taka jest prawda, w dzisiejszych czasach trudno spotkać chłopaka który miałby jakiś pomysł na spotkanie z dziewczyną... a tak jak pisał Siemowit jest przecież tyle opcji... tylko że lepiej postępować według jakiś nudnych schematów niż się wysilić... I tu może jest szansa dla nieśmiałych chłopaków? Kiedy już spotkacie wymarzoną dziewczynę, zabierzcie ja do jakiegoś ciekawego miejsca, a nuż będzie zaskoczona że znowu nie pójdzie do zadymionego lokalu tylko na spacer do lasu, albo wzdłuż jakieś rzeki...? :wink:

Prezentów nastał czas...

Święta, święta... Jak co roku o tym czasie wszyscy przygotowują się do świąt. Wielkie porządki w domu i nie tylko, gorączka zakupów. Witryny sklepowe przyciągają naszą uwagę świątecznymi dekoracjami i proponują mnóstwo dóbr niezbędnych do przygotowania tych najbardziej romantycznych i ciepłych dni w roku: Bożego Narodzenia. Wszystko to sprawia, że nasze serca otwierają się i chcemy być dla siebie jeszcze bardziej serdeczni niż zawsze. Częściej się uśmiechamy, szukamy kontaktów z dalszą i bliższą rodziną, dawnymi znajomymi. Chcąc ubarwić ten czas i sprawić, żeby był jeszcze bardziej sympatyczny i nie zapomniany, pragniemy obdarować naszych najbliższych - i nie tylko - świątecznymi prezentami. I tutaj pojawia się problem: co w tym roku podarować najbliższym? czy babcię ucieszy jeszcze jedna para domowych kapci? czy ukochanemu spodoba się wybrany przez nas krawat? dla taty koszula... a może taką już ma? No i nastrój pryska jak mydlana bańka lub jak sztucznych ogni iskierka... Jak sobie poradzić z wybieraniem świątecznych prezentów? Czy macie jakieś pomysły? Co zrobić, by prezenty były "trafione" a nastrój świąt jedyny, niepowtarzalny i nie zakłócony źle wybranymi podarunkami...?

Dodano po 30 minutach:

w temacie nadchodzących świąt, polecam artykuł opublikowany na stronach onet.pl: http://wiadomosci.onet.pl/1298083,240,kioskart.html

Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy

Stachu a kto to licytował ,tylko motocykliści ?
Pierwszy raz o tym słyszę.
To może nagłośnić sprawę.Zagadać o tym z Panem Krzysztofem.
Dzisiaj razem z Tomkiem byłem u Pana Krzysztofa przedstawiliśmy mu naszą wizję grania.
Jako Szef Sztabu był zadowolony z naszego baneru z logiem WOŚP.
Zaproponował nam wykopanie z pod ziemi dwóch może trzech identyfikatorów.
Tomkowi zaproponował zrobienie w jego witrynie sklepowej wystawy z przedmiotami do licytacji.Myślę że skoro mamy wystawiać coś do licytacji, to jest dobry pomysł z tą witryną.

Obraz będzie gotowy na środę.
Motocykliści na tle naszych ruin.
Obraz olejny 45cm na 55 cm w ramie drewnianej prawie pozłacanej.
Przyniosę go na czwartek do pokazania. Ogół zadecyduje co dalej.

Święta z Coca-Colą

Walentynki czy Halloween to nic złego, ale to zależy od tego jak to ludzie widzą. Mianowicie: nie za bardzo rozumiem pomysł Walentynek, że to niby mamy pokazywać sobie jak się kochamy ten jeden raz do roku? coś to jest nie halo...Jak sie kogoś kocha to chyba cały rok a nawet dłużej, co? chyba że coś się zmieniło a ja o tym nie wiem
Halloween... moim skromnym zdaniem bardzo przyjemne święto, w sumie chętnie widziałabym je w szerszej krasie u nas w Polsce. No i co z tego że przywędruje z USA, wiadomo jak się widzi Amerykanów ale to nie znaczy że coś od nich jest od razu złee

A co do Bożego Narodzenia... mam za przeproszeniem gdzieś prezenty, to tylko taki jakby dodatek do całego uroku świąt. Nie kuszą mnie witryny sklepowe w tym czasie, bardziej interesuje mnie ta niesamowita atmosfera i zapach z kuchni w dzień Wigilijny Spędzenie tych dni z rodziną powinno być najfajniejszym prezentem (to zależy jeszcze czy ktoś swoją rodzinkę lubi czy tam kocha).

Wielkanoc... tego święta jakos nie trawię... Wiem że to Jezus zmartwychwstaje i w ogóle, ale jakoś mnie to nie rusza... To swięto jest całkiem w porządku do kiedy nie zaczną go przeładowywać owieczkami i zajączkami, to bywa już męczące.

Akcesoria dla amatorów i zawodowców

Największa cyfrowa ramka na świecie!

Firma OptiPix wprowadziła na rynek największą na świecie ramkę cyfrową o przekątnej matrycy LCD rzędu 32 cale, a jej rozdzielczość wynosi 1366×768 pikseli, czyli o stosunku boków 16:9 (panoramiczny obraz). Dla porównania ta ramka ma wielkość dużego ekranu telewizora.

Ramka potrafi wyświetlić pokaz slajdów, odtwarzać videoklipy w formatach MPEG, MPEG2, MPEG4, WMA oraz AVI. Jak można się domyślić ramka wyposażona jest w głośniki stereofoniczne. Wyświetlane obrazy są zgromadzone na wewnętrznym dysku o pojemności 256 megabajtów, ale możemy tą pamięć rozszerzyć za pomocą wbudowanego czytnika kart pamięci odtwarzającego najpopularniejsze typy kart.



Sterowanie pokazem slajdów czy videoklipów odbywa się za pomocą pilota zdalnego sterowania. Jeśli chcecie stać się szczęśliwymi posiadaczami tej największej na świecie cyfrowej ramki musicie przygotować się na nie lada wydatek, bo mowa tu o kwocie 840 dolarów. Ciekawe jestem czy ktoś się zdecyduje na zakup tego urządzenia biorąc pod uwagę, że do tradycyjnego telewizora możemy podpiąć komputer czy aparat fotograficzny i również wyświetlić pokaz slajdów. Choć zastosowanie tego urządzenia może być nie tylko domowe, wyobraźmy sobie witrynę sklepową wyposażoną w tego typu urządzenie, to chyba nie byłby zły pomysł?

Fotoblogia.pl

newsy 2007

Inspirująca konferencja o handlu

piow

2007-10-05, ostatnia aktualizacja 2007-10-05 16:32

We Wrocławiu przybędą nowe, atrakcyjne trakty handlowe, przedsiębiorcy w poszukiwaniu inspiracji odwiedzą Lyon i być może powstanie kolorowa uliczka.

W piątek zakończyła się dwudniowa, międzynarodowa konferencja o wpływie handlu na rozwój dużych miast.

Imprezę zorganizował Urząd Miejski z Dolnośląską Izbą Gospodarczą. Uczestnicy debatowali o korzyściach oraz zagrożeniach, jakie towarzyszą powstawaniu nowych centrów handlowych. Rozwiązaniami ze swoich miast podzielili się goście m.in. z Gdyni, Lyonu, Augsburga, czy Poznania.

Janina Woźna, dyrektor Biura Rozwoju Gospodarczego wrocławskiego urzędu miejskiego: - Na konferencji pojawiło się kilka ciekawych rozwiązań, z których chcemy skorzystać. Na początek mogę zdradzić, że planujemy rewitalizację dawnych traktów handlowych we Wrocławiu. Na pierwszy ogień pójdzie trakt Odrzański - od mostu Uniwersyteckiego przez ulicę Łokietka, pl. św. Macieja i pl. Powst. Wielkopolskich aż do Dworca Nadodrze. Następna w planach jest rewitalizacja trakt Oławski oraz ul. Traugutta i Chrobrego.

Być może Wrocław skorzysta też z pomysłu zrealizowanego w Berlinie. Tam, by ożywić turystycznie jedną z ulic, pomalowano ją w całości w jednym kolorze. Żółte są tam: witryny sklepowe, latarnie, budynki, a nawet chodniki - efekt jest zaskakujący.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4551764.html

Forum Alliance - czy zmiany?

Po pierwsze zrobić ogólny dostęp do wszytkich działów
Po drugie tak jak to już pisał Mar załatwić sprawę z rejestracją
Po trzecie wysłać maila do zarejestrowanych osób moze komuś sie przypomni i wpadnie
Po czwarte moze sie pokusić o pozycjonowanie?

Po piąte: rozwiesić ogłoszenia na słupach, witrynach sklepowych i gablotkach kościelnych z informacją ze istniejemy <zart >

Cytat:Nie wiem jak Penik, ale mi się forum w obecnym kształcie podoba... czuję jednak pewien niedosyt.



Nie jest źle ale przydałaby sie świeża krew

PS. MAr faktycznie taki for jest na pęczki i każdy zdaje sobie z tego sprawę ale pomyśl jeżeli wejdzioe na forum 10 osób i jedna z nich zostanie to i tak dobrze... pamiętaj zawsze to ktoś nowy

Tereny miejskie. Zmiany,wyburzenia,propozycje zabudowy.

http://rybnik.naszemiasto.pl/wydarzenia/713689.html

Chyba dosyć zła wiadomość. Wprawdzie żal tej kamienicy, oczywiście, ale odbudowa to przecież kompletnie chybiony pomysł. Jaki to ma sens? W najmniejszym stopniu nie będzie to ta stara kamienica, bo nie zostało po niej nic. A jaki sens ma budowanie XXI-wiecznej imitacji kamienicy z XVIII wieku? Ocieplanej styropianem, z nowoczesnych cegieł i pewnie przestronnymi witrynami sklepowymi na parterze... Przecież to jest groteskowe. To jak już coś trzeba tam odbudować, to niech to już jest teraz coś nowoczesnego, i chociażby pasującego do powstającego obok Focus Parku i całkowicie zmodernizowanej kamienicy kolejnej, tej gdzie będzie centrum zarządzania projektami unijnymi? Nie wiem co Wy myślicie, ale ja naprawdę uważam, że odbudowa od zera chatki z XVIII wieku 10 metrów od Rynku to nie jest dobry pomysł. Niech jest coś stylizowanego na stare, jakaś kamienica która się wtopi w otoczenie - ale niech jest to już coś wyższego, większego niż było... Za chwilę dojdziemy do tego, że będziemy burzyć budki z hamburgerami sprzed 40 lat po to, aby postawić tam kiosk ruchu - "żeby zachować charakter miejsca", bo i to i to z blachy... trochę logiki...

A tak na marginesie to mogłoby coś powstać pomiędzy tymi dwiema kamienicami - coś, co "połączyłoby" tą miejską która się remontuje, z tą która ma być odbudowana, bo tam spory kawałek ziemi jest, a lokalizacja przednia...

niewidzialny pies na widzialnej smyczy

Aha to oto chodzilo tym ludziom spacerujacym ze sztywnymi smyczami i obrozami na koncach.

Wiecie pomysl moze jest dobry aczkolwiek bardzo smieszny

Jednak przygladajac sie pewnej pani, ktora udajac ze spaceruje ze swoim czworonoznym przyjacielem zatrzymywala sie przed kazda witryna sklepowa i czekala az jej wyimaginowany pryjaciel zrobi siusiu na prog sklepu dochodze do wniosku ze lepiej sie cwiczy z prawdziwym czworonogiem.
Pani od razu dowiedziala by sie od wlasciciela sklepu gdzie pieskom nie wolno czego robic

co nie podoba wam sie w obecnej modzie?

Cytat: Wkurza mnie to wszystko, co japońskie.
Nic nie poradzę.

Cytat: tylko szkoda, że takie ciężkie O.o


zrób sobie ze styropianu, będą lżejsze .0.
przede wszystkim glany kiedyś nie były atutem metali i gotów, bo to teoretycznie obuwie wojskowe. I by nie wynikło żadne uszkodzenie nogi, są robione z tych, na nie innych materiałów.
poza tym doskonale się nadają do kopania z półbuta, wybijania szyb w autobusie i witryn sklepowych oraz innych rzeczy .0.

a mi afaratki przestały przeszkadzać, imou z resztą też. myślę, że z całej mody, co była i co nadejdzie, to było najbardziej przyjemne dla oka o - o'

Pomyślę nad tym xDDD
i dodam, że nie podoba się mi nadmierna ilość kolorowych rurek w każdym sklepie. A potem wszyscy w tym chodzą i szkoła jest taka kUolorowa O.o

Po co dieta?

Tak mi się jeszcze a propos tej diety przypomniało....
Ostatnio, w związku z narastająca "modą na anoreksję", do czego miały się przyczynić lansowane w mediach superszczupłe figury modelek czy aktorek, na niektórych wybiegach zakazano występowania modelkom mającym niedowagę oraz rozpoczęto inne akcje, zachęcające do utrzymywania "normalnej" sylwetki, jak np. wystawianie w Hiszpanii w witrynach sklepowych manekinów o rozmiarze nie mniejszym niż 38.

Ciekawa jestem, czy z czasem nie nastąpi przegięcie w drugą stronę. Oglądałam ostatnio reklamę kosmetyku firmy Dove, w której modelki miały, niezbyt dużą, co prawda, ale nadwagę. Jakkolwiek spot dotyczył samoopalaczy, jego przekaz był dość czytelny - jesteśmy piękne, opalone, dobrze czujemy się we własnej skórze. No i niby fajnie, tylko czy to na pewno dobry pomysł promować coś, co po prostu nie jest korzystne dla zdrowia ani, tak naprawdę, dla urody?

PiS- wojna wszystkich ze wszystkimi przeciw wszystkim

Cytat:Drudzy tworzą ekspozycje, w których postacie biblijne są przedstawione w pornograficznych scenach, i ci są nazywani nie zwyrolami, ale artystami i Telibris będzie bronił ich wolności do ostatniego bita w sieci...

Natomiast, jak poseł Cymański zaprezentuje swój konserwatywny pogląd na temat pornografii, jest traktowany jako oprawca, siewca totalitaryzmu czy debil do sześcianu...



Ad 1. Nie nazwałem ich artystami, uważam że przedstawienie takich rzeczy nie wymaga szczególnego talentu. Ale - niech sobie robi takie rzeczy, tak samo jak Ad 2. poseł Cymański może sobie takie rzeczy mówic.. czy ktośmu broni? Chodzi o sam pomysł! Gdyby ten "artysta" chciał umiescic swoją sztukę na wielkich bilbordach, to też bym był przeciw, ponieważ w tym momencie jego wolnośc wkraczałąby jużna teren mojej, a jak wiadomo nasza wolnośc kończy się tam, gdzie zaczyna się wolnośc drugiego człowieka. Uważam, że jeśli ktoś chce, to powinien miec dostęp do pornografii, tylko nie powinna byc ona tak eksponowana jak np w słynnej sprawie w Józefowie bodajże, gdzie widniała na witrynach sklepowych - to już jest rzeczywiście przegięcie.

A co do dominacji nad kobieta - a co, jeśli to pismo gejowskie?

Dni Babimostu 2009

Abra - znowu żadnej propozycji - wysil sie troszkę i pomyśl - to naprawdę nie boli ...
Z twoją ogromną inteligencją nie powinieneś tracic czas na forum ale zjąć sie profesjonalnie czymś bardziej wzniosłym - robieniem ustawek w czasie meczów piłkarskich albo rozbijaniem witryn sklepowych
Ewentualnie możesz już zacząć myśleć nad programem Dni Kargowej 2010 - bo tegoroczne chyba szału nie zrobią (uchyl choć rąbka tajemnicy o ich programie - nie bąź samolubem - nie daj się prosić - inni też chcą się dobrze pobawić - może wszyscy Babimojszczanie zjawią się na tych dniach)
Kolejny Twój post nie związany z tematem będzie kasowany. Nie interesują nas Dni Kargowej itp. Trzymaj się tematu.

Ozdoby świąteczne

Jak przypadl Wam do gustu pomysł umocowania na latarniach w okolicach Starego Miasta ozdób świątecznych w postaci zielonej choinki lub gwiazdy
Dobry pomysł miasta tyle, że troszke pośpieszony. Napewno jadąc autem poczujemy atmosfere świąt... a i miasto piękniejsze ale czy to nie za wcześnie ? To samo tyczy sie witryn sklepowych w których to już od dłuższego czasu możemy podziwiać róznego rodzaju ozdoby światelka itd. Nie uważacie że jest jeszcze na to czas Ale czymś sksusić klienta trzeba

WESOŁYCH ŚWIĄT

Błysk fleszy

Cytat:ak już pisałem, nie bardzo mi się podobają pomysły gdzie "atakuje" się niewtajemniczonych. Ja bym się wkurzył, gdyby mi tak zdjęcia zaczęto robić...



to nie musi byc zupelnie obca osoba moze to byc ktos z naszej grupy albo zwykly obiekt.. witryna sklepowa albo chociaz by gołab chodzacy po starym rynku :)

Bez pieniędzy, bez perspektyw, czym się zająć?

Cytat:Powtarzam sie ale naprawde juz nie mam pomyslu co robic, zero pienidzy na koncie blokuje wszystkie pomysły. Moze cos do glowy wam wpadnie co mozna zaczac robic z małym - podkreslam małym lub zerowym wkladem finansowym?
Moj post jest jak najbardziej powazny i takowych odpowiedzi oczekuje:)



Przychodzi mi do głowy tylko mycie okien i sprzątanie mieszkań.

Jak pracowałem w Krakowie, przy Rynku Głównym to korzystaliśmy z usług faceta-firmy jednoosobowej, ktory specjalizował się w myciu witryn sklepowych. Facet robił to doskonale. Był tak przygotowany, że nawet nie potrzebował wody, sam sobie przynosił zamykane wiadro z wodą. Poważnie :-)
A miał tyle zleceń, że trzeba było się z nim umawiać tydzień wcześniej. Zna go każdy w obrębie Rynku Głównego i wszystkich centrach handlowych, bo tam też ma zlecenia.

Facet idealnie wstrzelił się w niszę, bo specjalistyczne firmy sprzątające nie chcą się bawić tylko w mycie witryn a jeśli już to rzucają takie stawki, że wolałbym sam umyć.

A ten facet dał stawki o połowe niższe od takich firm i brał tylko mycie witryn. Nie potrzebował do tego nawet drabiny, bo miał profesjonalny kij teleskopowy. Przychodził z plecakiem i wiadrem :-)

U nas w sklepie był raz w miesiącu, pracę wykonywał w 45 minut a kasował za to 120 zł a takich zleceń miał co najmniej kilka dziennie.
Koszty są minimalne - środki do mycia, umiejętności też nie trzeba specjalnych posiadać. Jedyna inwestycja to dobry sprzęt (kij teleskopowy, ściągacze, ściereczki) i wizytówki.

Miasto 50 tyś i ok 8 000 pln - zapraszam do rozmowy

Witam Serdecznie.
Mieszkam w 50 tyś. mieście. Ponad rok temu przeprowadziłem się tu ze śląska. Pracuje w sklepie i od jakiegoś czasu próbuje sobie pomóc prowadząc dodatkową działalnośc gospodarczą. Moim celem jest pozostawienie pracy w sklepie i utrzymanie się z własnej działalności.
Wpierw zabrałem się za sprzedarz kawy z automatów vendingowych, ale rynek w tych okolicach okazal się nienajlepszy. Nie wiele tu fabryk, zakładów i dużych skupisk ludzi. Co więcej choć kawa, którą sprzedaje jest wysokiej jakości, to w Polsce jeszcze nie jest donbrze znana.
Dlatego zacząłem myśleć o innych rozwiązaniach. Czytałem wiele postów na tym forum i rozumiem że 8 000 to niewiele na początek, ale tylko tyle mam.
Moich kilka pomysłów to:
-Mycie witryn sklepowych i przystanków komunikacji miejskiej
-Handel na Targowisku

W przypadku handlu mam dylemat czym handlować. Ciucholandów jest tu sporo. Co myślicie o stoisku z tanimi torebkami, sztuczną biżuterią i pewną ilością damskich kosmetyków?
Nie wim czy to wogóle dobre pomysły.
Proszę o porady.

Pozdrawiam serdeczenie.

Archiwum prasowe dwa...

Przechodnie "zarazili" komórki w sklepie?

Jedna z odmian wirusa Cabir dla platformy Symbian została wykryta w dwóch telefonach komórkowych Nokia 6600, wystawionych na witrynie sklepowej w kalifornijskim mieście Santa Monica - informuje serwis hacking.pl.

Jest to najprawdopodobniej pierwszy przypadek pojawienia się wirusa w USA.

Nikt nie wie, w jaki sposób telefony zostały zarażone, przypuszcza się, że przechwyciły wirusa od telefonów komórkowych przechodniów. Cabir próbuje rozsyłać swoje kopie poprzez Bluetooth na wszystkie urządzenia, które są w zasięgu zarażonego telefonu. Ofiarą wirusa mógł więc paść każdy przechodzień z telefonem na platformie Symbian i aktywnym Bluetooth.

Cabir niejednokrotnie był modyfikowany z odmiany koncepcyjnej w funkcjonalną, a jego warianty pojawiły się w Finlandii, Wielkiej Brytanii, Singapurze i innych krajach. Jest to obecnie najniebezpieczniejszy wirus dla telefonów komórkowych. W telefonach na wystawie sklepowej wykryto ósmą i dziewiątą odmianę wirusa.

-----------------------------------------

Zaraz, zaraz.. niech pomyślę, kto rządzi w "sieci"? Tiphareth? ...widz&#@... [szzzz] ...jakieś... 21$#&*@#... [szzzz] ...lemy z sie... %43798-7235/... AAAAAAAAAHHHHHHHHHH!!!!!!

[ --- PRZEKAZA PRZERWANY --- ]

Publikacja zdjec

Cytat:Sprawa dla mnie wazna - czy producent owego pieczywa, mowiac krotko, moze
wnosic jakiekolwiek uzasadnione pretensje pod moim adresem lub adresem
osob
trzecich nabywajacych ode mnie licencje na dalsze publikowanie tego
zdjecia,
uzasadniajac to tym, ze na zdjeciu widac JEGO produkty? (notabene bez
znakow
firmowych, etykiet, naklejek, opakowan - po prostu chleb to chleb, bulki
to
bulki)



Witam
Myślę, ze nie powinieneś mieć problemów.
Jeżeli posiadasz prawa autorskie do fotografii to wszystko OK.
Można jednak sobie trochę "po gdybać"
Bochenka chleba nie można uznać za utwór.
Ale już kompozycja kilku bułeczek i chlebusia może być utworem i podlegać
ochronie autorsko prawnej. Jest orzeczenie SN, że utworem jest kompozycja z
kwiatów. ( n i nie ma znaczenia że zachwilę zwiędną :)
We Francji widziałem witryny sklepowe z bagietkami ułożonymi w bardzo
wymyślny sposób. Taką kompozycje należało by uznać za utwór. I wtedy
fotografowanie takiego utworu stanowi jego reprodukcję i wymaga zgody
(licencji ) uprawnionego. Uprawniony twórca bagietkowej  kompozycji
udzielając licencji może zastrzec,ze wykorzystasz fotografie w określony
sposób.
Ale w twoim przypadku nic takiego jak sądze nie miało miejsca, możesz
powtórnie więc wykorzystywać zdjęcie. Takie rozwiązanie moim zdaniem
koresponduje z prawem rzeczowym  -  dokładnie art. 140 k.c. Święte prawo
własności, również doznaje pewnych ograniczeń. Właściciel rzeczy może z niej
korzystać w granicach określonych przez zasady współżycia społecznego, oraz
zgodnie ze społeczno gospodarczym przeznaczeniem rzeczy. Moim zdaniem taki
"zakaz fotografowania " byłby sprzeczny z zasadami współżycia społecznego
oraz społeczno gospodarczym przeznaczeniem rzeczy.
Ponadto jeżeli były by to jakieś "niezwykłe" bułeczki - indywidualizujące
producenta lub widoczne były by metki,oznaczenia, itp. w konkretnym
przypadku należało by zastanowić się nad możliwością naruszenia przepisów o
zwalczaniu nieuczciwej konkurencji lub znakach towarowych.
Może ktoś ma jednak odmienne zdanie, jakiś pomysł, orzeczenie - chętnie
posłucham.
Pozdrawiam Romek
PS.
Widziałem twoją galerię foto - świetne zdjęci, bardzo mi się podobały.
Kiedyś również fotografowałem, ale bardzo amatorsko :)

aparat canon 350d


Cytat:Nie, nie moge podac i masz prawo traktowac moja wypowiedz jak chcesz - masz
takie prawo.
Zalozmy, ze mam swoje powody i musisz mi to wybaczyc.



OK, juz na Twojej witrynie znalazlem informacje z kim wspolpracujesz (btw. fajne
fotki robisz :). Napisze tylko ze to jest wlasnie TA firma , w ktorej kupilem
swoj "nowy" aparat... Przykro mi wiec czytac jacy ludzie sa dwulicowi :( A bylem
taki ufny... O mozliwosci odczytania licznika zdjec dowiedzialem sie calkowicie
przypadkowo czytajac fotograficzne grupy dyskusyjne juz po zakupie. Pewnie gdyby

aparat, z ktorego notabene jestem BAAARDZO zadowolony i wdzieczny sklepowi za
przyzwoite ceny. Jednakze pomny Twoich uwag, wiecej sie nie odwaze u nich
kupowac (nie lubie uzerac sie z nieuczciwymi sprzedawcami)

Cytat:Zdarza mi sie "kupic" takie rzeczy dosc czesto i w kazdym przypadku w 100%
wiem co robie.



Hehe, pozwole sobie cos zacytowac z Twojego bloga ;-)
"Sroda – zaczyna sie. Kupuje 18-50 sigmy – obiektyw nie daje rady tak jak mial
dawac rade. Wymieniam na 30 f.1.4."

Cytat:Inna sprawa, wypowiedzialem sie raz na temat, w ktorym udzialu brac nie
chcialem i w tym momencie prosze o mozliwosc zaprzestania dyskusji.



To tak jak ja - widzac brak odpowiedzi na prosbe Marcana, doradzilem mu w jaki
sposob moze sobie poradzic. Zalozylem iz Marcan jest uczciwy i wykorzysta pomysl
zgodnie z jego intencja. Przykro mi bylo czytac pozniej komentarze sugerujace
moja nieuczciwosc...

Cytat:Ten watek nabiera nieprzyjemnego kierunku a to mi nie pasuje.
Nie zdarza mi sie zrec z nikim i tym razem takze nie mam takiej checi.



Zobaczylem Twoje prace, widze ze jestes powaznym i wartosciowym czlowiekiem,
wiec tez z checia wyciagam reke na zgode :) Chcialem jedynie pokazac iz kij ma
dwa konce, sa racje sprzedawcy, ale i klient ma pewne prawa. Nie mozna z gory
zakladac jego nieuczciwosci.

pozdrawiam
A.

World of Good - aukcje w zgodzie z przyrodą

World of Good to nowy serwis aukcyjny opierający się na zasadach sprawiedliwego handlu. Witryna ma ułatwić dostęp do towarów produkowanych w zgodzie z przyrodą i na uczciwych warunkach – bez szkody dla pierwotnych wytwórców. Swoje wyroby oferują między innymi rzemieślnicy i plantatorzy z Ameryki Łacińskiej i Afryki. Serwis został stworzony przy współpracy polskich programistów.

Coraz bardziej popularny staje się trend, w myśl którego konsumenci nie wahają się zapłacić więcej za nabyte towary. W zamian zyskują pewność, że to, co kupili zostało wytworzone legalnie (między innymi bez wykorzystywania i narażania życia pracowników) oraz zgodnie z zasadami ochrony środowiska.

„WoG to kapitalne miejsce do robienia świadomych zakupów. W Polsce przybywa odpowiedzialnych konsumentów, którzy niestety bardzo często mają problem ze znalezieniem etycznych produktów na sklepowych półkach - mówi Małgorzata Krzystkiewicz z Polskiej Zielonej Sieci. „Fundamentalnym prawem konsumenta jest prawo wyboru. WoG to duży wybór produktów i rzetelna informacja o producencie. Witryna przybliża relację producent-konsument, co daje pewność wsparcia wytwórców kierujących się nie tylko zyskiem ekonomicznym, ale także ekologicznymi i społecznymi aspektami produkcji." – kończy Krzystkiewicz.

Polscy użytkownicy kupują towary na takiej samej zasadzie jak na eBay, natomiast jeśli chcą coś sprzedać, muszą uzyskać odpowiedni certyfikat od jednej z „zielonych” organizacji (np. Fair Trade). Na stronie można znaleźć unikatowe towary w 15 kategoriach, między innymi „sztuka”, „biżuteria i akcesoria”, „ubrania”, czy „produkty spożywcze”. Aplikacje służące do wystawiania produktów na aukcjach ekologicznych oraz sprofilowane konta użytkowników przygotował polski zespół programistów z Agencji Internetowej 4Kroki.

Skąd pomysł na ten serwis?

Wystarczy spojrzeć na polski rynek, by zauważyć zmiany jakie zaszły w profilu konsumentów” – tłumaczy Karol Świtała, rzecznik eBay. „ Jest to naturalny proces przejścia z grupy krajów gdzie ten problem praktycznie nie istnieje – krajów rozwijających się, do krajów rozwiniętych, gdzie wytwórca musi się liczyc z wieloma czynnikami, jak wpływ na środowisko czy odpowiedzialność społeczna. Kto się w porę nie dostosuje, musi się liczyć z ryzykiem marginalizacji.”

Trend eko zakorzenia się w wielu dziedzinach życia. Zwolennicy tej idei mogą ją wspierać nie tylko za pomocą tradycyjnych, offlineowych form działania. Teraz nawet kupując w Internecie można dbać o naturalne zasoby środowiska.

Adres serwisu: http://www.worldofgood.com

Malborski Portal Młodzieżowy

Gratuluję promocji i pomysłu na nią, naklejki na sklepowych witrynach i takie wypatrzone przy okazji...

Garść pomysłów

Przeszedłem się powoli po mieście, popatrzyłem tu i ówdzie, i na podstawie obserwacji proponuję:

1. Postawić więcej ławek na brzeskim Rynku. Plac przed ratuszem po stronie wschodniej, tam gdzie stoją taksówki jest spory, a stoi tam tylko 6 ławek. Ławki co prawda są "dwustronne" ale w ciepłe dni niezbyt wiele osób się tam pomieści. Może warto dostawić tam kilka dodatkowych ławek? Wiele jest chętnych do posiedzenia w promieniach słońca z widokiem na wieżę ratusza

2. Jak już będą ławki można by uruchomić HOTSPOT (otwarty i dostępny publicznie punkt dostępu umożliwiający dostęp do Internetu za pomocą sieci bezprzewodowej). Skoro Brzeg ma być miastem turystycznym przydałoby się w nim coś takiego. Jeżeli nawet turyści nie będą chcieli korzystali z tego wynalazku, to na pewno skorzystają mieszkańcy naszego uroczego miasta. Może nawet znalazłby się sponsor...

3. Stojaki na rowery, również w Rynku. W witrynach sklepowych można zauważyć kartki "Nie opierać rowerów o szybę". A gdyby tak postawić kilka spójnych stylistycznie z latarniami żeliwnych lub stylizowanych stojaków? Robi się cieplej, coraz więcej osób będzie poruszało się na rowerach, będą robili zakupy lub załatwiali sprawy urzędowe, finansowe.
Jeżeli stojaki są, a ja ich nie zauważyłem, to przepraszam .

4. Zagospodarowanie fosy między ul. Kamienną a ul. Piastowską. To chyba jedyny jej fragment, który jest bezużyteczny, zaniedbany i zaśmiecony. Może dałoby się coś w nim zrobić? Plac zabaw na przykład. Dzieci nie wybiegną na ulicę, nikt i nic nie będzie im przeszkadzało. Albo kolejne boisko, np. do siatkówki, koszykówki. Albo jakiś park atrakcji, np. park linowy, tor przeszkód, miejsce do paintball'a, skejt park czy... nie wiem co jeszcze...

Oto moje spostrzeżenia. Co Wy na to? Tylko bez pesymizmu i malkontenctwa...

Jak przygotować ładną adorację?

Cytat:Macie wspaniałe pomysły! Kilka z nich przyda się nam na pewno.

A gdybym tak Was poprosiła o radę?
Zabieram się za organizację czegoś, co osobiście nazwałam "Czuwaniem przy żłóbku." Każdy, kto o tym słyszy (koledzy i koleżanki KSMowicze, Ksiądz Asystent, ksiądz ze scholi) - bardzo się dziwią na ten pomysł. Czy takie coś mam sens? Tzn. myślę, że sens ma, bo każde spotkanie z Bogiem jest ważne. Myślałam, żeby w czasie tego czuwania były kolędy i rozważania.
A może macie jakieś propozycje na takie czuwanie? Co myślicie?


Ciekawy pomysł i warty zrealizowania.
Zwłaszcza może takim kontekście, czy ludzie 30 dni po świętach - jeszcze w okresie świątecznym, ale kiedy już z witryn sklepowych pościągano wystrój świąteczny, przeceny skończyły się, czy ludzie kumają o co w ogóle chodzi w tych świętach.

U mnie w parafii wyglądało takie czuwanie tak:
- była schola śpiewająca kolędy;
- był ksiądz proboszcz - były aktor - który czytał między kolędami bardzo trafne refleksje na temat świąt i zagubienia ich sensu;

I to wszystko - zawsze jest b.dużo osób. Ale to ma u nas miejsce w 2 dzień świąt.

Teraz - zrzędzenie
Jako, że mamy 14 stycznia, a takie coś mogło by się odbyć chyba najszybciej w następną niedzielę - 26 stycznia (ludzie muszą o tym usłyszeć na ogłoszeniach parafialnych) - to już miesiąc czasu. Obawiam się o frekwencję. Pomysł jest jak najbardziej super, lecz szkoda energii na coś co może przynieść mały owoc. Oczywiście -warto nawet dla jednej uratowanej duszy podjąć ogromny wysiłek. Ale Bóg nam daje takie sytuacje, kiedy uważa że jesteśmy na nie gotowi. Sami sobie ich szukać nie musimy.
Rozumiesz ?

Pozdrawiam ciepło nocną porą

Żwirek

Napisałem sobie coś takiego ... Może jakieś wskazówki ? Pozdro

"Nie pojęte, a jednak proste"

Ja wciąż w poszukiwaniu siebie i choć to trudne ,
to krótkie są już smutki - wczuwam się w uśmiech ,
Tylko on uśmieża ból związany z codziennością ,
odtąd udeżam tu otulony w jej okropność ,
Prosto do celu , powoli a jednak w biegu ,
nie poddaję się jak wielu ,myślę jak Heraklit z Efezu ,
Czemu ? Pomyśl i Ty - wtedy na pewno nie zginiesz ,
poszukaj szczęścia gdzie indziej niż w sklepowej witrynie ,
W dziewczynie ? Ja sam siebie o to pytam ,
bo nie wiem czy obudzi się w Niej ponętna Afrodyta ,
Cisza ... na horyzoncie jedynie zachód słońca ,
gdzie miłość słodka , niepojęta a jednak prosta ,
Zostawiam takie myśli nim w nich się utopię ,
choć czasem chciałbym popłynąć w filozofię ,
W zgodzie ze sobą niezmienie to robię ,
to stało się mą chorobą , która panuje w mej głowie ..

Ona zawładnęła mną, rozporządza tym co czuję ,
w sumie kocham ją - choć nie do końca rozumiem ,
Snuję kolejne wersy, przeplatam je niczym warkocz ,
wiem, że warto - one są moją tratwą ,
Łatwo raczej nie jest, żaden z nas życia królem ,
uwierz nie pokonasz bólu nawet z siłą jak Herkules,
Tulę te słowa, a one dają mi ochronę ,
często jednak trwonię je i..może przez to spłonę..
Koniec ? Kiedyś przyjdzie, lecz o tym nie myślę ,
po co denerwować się, że kiedyś ten czar pryśnie ..
Zanim wyśnię sobię Ją - Ona zdąży mnie odwiedzić ,
może kiedyś wręczy mi nagrodę pod postacią wspólnych przeżyć ,
Żebym mógł się odnaleźć muszę złamać wszelkie prawa ,
zabawa - niech poprawi mi samopoczucia krawat ,
Przeprawa przez tę dżunglę trwa jeszcze ,
może to nie choroba ? Może poprostu taki jestem ...

Zwirek dnia Sob 14:53, 03 Maj 2008, w całości zmieniany 4 razy

Projekt: "Sienkiewicza - głośniej i dłużej"

No proszę I akurat nie byłem na tym Obiedzie...
I pomyśleć, że czas tak leci, że duża część z tych, którzy teraz robią tego typu fajne rzeczy, wtedy wchodziła pod stół na stojąco
Miałem o Dniach Ziemi napisać w dziale "Historia Kielc" w wątku poświęconym dawnym koncertom, ale jakoś tak schodziło... Poza tym Hamster, główny oprócz cm-a i mnie "wspominacz" i weteran tamtych czasów niestety obraził się i przestał pisać na naszym forum.

Ale do rzeczy. Wracam do aktualnego projektu dotyczącego ożywienia Sienkiewki. Bardzo jest mi bliskie to co napisał wcześniej Cyniczny Optymista - nie ma powodu, żeby od tego pierwotnego zamysłu odchodzić. Festiwal swoją drogą a codzienne ożywienie ulicy swoją.
Czyli:
1. wybrać jeden dzień w miesiącu (np. ostatni czwartek każdego miesiąca) i uzyskać zgodę miasta, by w tym dniu za darmo, nie przepędzani przez nikogo mogli wystepować uliczni grajkowie, rysownicy, tancerze, aktorzy, żywe rzeźby, happenerzy, żonglerzy itp
2. poinformować o tym jak najszersze kręgi twórczej części społeczeństwa - uczelnie, szkoły, stowarzyszenia, instytucje i kluby kultury, kluby muzyczne i puby
3. znaleźć dobrą nazwę, wyprodukować trochę gadżetów promujących ideę
4. po wstępnym rozeznaniu i potwierdzeniu, że określona ilość "podmiotów wykonawczych" na 100% jest zainteresowanych wyjściem na ulicę podczas inauguracji projektu - ogłosić go światu. O ile to możliwe, również w ogólnopolskich mediach. Niech ściągają kolejni Indianie, Cyganie i ukraińscy lirnicy
5. Jak w pierwszym sezonie pomysł chwyci - w następnym robimy nie jeden dzień w miesiącu, ale jeden dzień w tygodniu

W sumie prosta sprawa - samograj - dlatego napisałem, że wchodzę w to w 100%

Ale jeszcze jedno - nie byłbym sobą, gdybym nie dorzucił wątku historycznego. Gdyby pisać jakiś większy projekt dotyczący ul. Sienkiewicza i gdyby dało się uzyskać trochę pieniędzy, możnaby ogłosić konkurs wśród właścicieli kamienic i sklepów. Ci, którzy by zechcieli się wyróżnić poprzez odwołanie się do historii lokali, w których teraz prowadzą działalność mogliby wziąć udział w takim konkursie. Nagrodą byłoby sfinansowanie im stylowych witryn sklepowych, szyldów itp nawiązujących do historii danego miejsca. Ulica zaczęłaby nabierać klimatu.

Piotrkowska 145

2008-12-23

Miss elewacji i witryny

Na ulicy Piotrkowskiej wprowadzana jest jednolita numeracja, znikają obskurne witryny sklepów, krzykliwe i nielegalne reklamy, koślawe numeracje. Pomysłem na Pietrynę jest także konkurs „Przywrócimy blask Piotrkowskiej”. Jego celem jest wybranie najlepiej zagospodarowanej witryny oraz najlepiej wykonanego tegorocznego remontu budynku na odcinku od pl. Wolności do al. Piłsudskiego. Dziś rozstrzygnięto pierwszą jego edycję.

Zwycięzcą w kategorii „witryna roku” został salon „Adrian” przy ulicy Piotrkowskiej 46. Właściciel otrzymał 2,5 tys. zł. Przyznano także dwa wyróżnienia: sklepowi odzieżowemu „Lola” (ul. Piotrkowska 59) i pizzerii „Presto” (ul. Piotrkowska 142).

Zwycięzcą w kategorii „elewacja roku” został budynek przy ulicy Piotrkowskiej 145. Właściciel wygrał 15 tys. zł.

- Elewacja została całkowicie odnowiona, ponieważ stara była dość zniszczona. Właściciele niezbyt chętnie odnawiają elewację, ponieważ koszty remontu są bardzo duże. Choć przyznaję, że efekt jest dla całego miasta. Dobrze, że organizowany jest taki konkurs, ale pieniądze, które wygraliśmy, to kropla w morzu potrzeb. Sama renowacja elewacji kosztowała 130 tys. zł bez wymiany okien - wyjaśnił współwłaściciel budynku Mariusz Kraszewski. - Miasto mogło by też w inny sposób pomagać np. ułatwić formalności dotyczące przeprowadzania remontów.

- Renowacja tego budynku pozwoliła przywrócić jego dawną świetność, a kolorystyka nawiązuje do wystroju – powiedział prezydent Jerzy Kropiwnicki.

Przyznano także dwa wyróżnienia: dla elewacji budynku przy ul. Piotrkowskiej 114 i elewacji obiektu przy ul. Piotrkowskiej 17.

Celem konkursu jest propagowanie ulicy Piotrkowskiej jako reprezentacyjnego fragmentu miasta Łodzi oraz mobilizacja mieszkańców, przedsiębiorców i instytucji do podejmowania prac związanych z podniesieniem walorów estetycznych budynków i witryn. Rozpisanie konkursu jest jednym z działań zapisanych w „Kontrakcie dla ulicy Piotrkowskiej”. (J.Cz.)

ŹRÓDŁO: www.uml.lodz.pl

Magia świąt?

No właśnie, kolędy juz w połowie listopada, świątecznie przybrane witryny sklepowe - okres świąteczny ciągnie nam się zbyt długo, czy przez ten "ponad miesiąc" Wam się opatrzy? Bo mi tak...

Ja mam podobnie jak Montana - jak żyli moi dziadkowie, to wtedy były Świeta pełną parą, a teraz ich nie lubię.
Ale wtedy też były inne czasy.
Może bardziej beztroskie? Hmmm...

Jak sobie pomyślę teraz, że powinnam wziąć sobie kilka dni wolnego na sprzątanie przedświąteczne, zakupy, pieczenie ciast, gotowanie świątecznych potraw, szukanie prezentów to dochodzę do wniosku, że mnie na to po prostu nie stać - czasowo (a w finale i finansowo, bo w końcu bezrobotna zostanę).

W każdej firmie i instytucji koniec roku to bardzo ciężki okres, który ciągnie się do połowy stycznia.
Muszę zamknąć do Wigilii wszystko tak, jakby to był już koniec roku, -pomiędzy świętami ciężko już cokolwiek załatwić, - siedzę, więc po godzinach w firmie, czasami wychodząc dnia następnego.

Przed Świętami jestem rozdrażniona, zazwyczaj nie mam wszystkich prezentów, stres, brak kasy, bo dziwnie szybko się rozchodzi, drożyzna w sklepach, dużo pracy w firmie, itd. itp.

Dziadkowie mieszkali na wsi, jedyna zimowa robota to dawanie zwierzakom jedzenia i szydełkowanie w długie zimowe wieczory, babcia miała więcej czasu.

Przyjeżdżaliśmy na "prawie gotowe" dzień wcześniej, wszyscy wspólnie braliśmy się za robotę, dzieciaki ubierały z dziadkiem choinkę, kobiety krzątały się w kuchni, zapach mandarynek faktycznie był bardzo przyjemny, ponieważ rzadko jadło sie takie owoce, czuło się tą magię – faktycznie.

Teraz zbieramy się z rodzinką w jednym Warszawskim mieszkaniu, gdzie jemy kolację Wigilijną, wszyscy ściśnięci za stołem słuchamy Kolęd z TV Violi Villas lub Krzysia Krawczyka, - już mało kto śpiewa z własnej inicjatywy, później w tle naszych rozmów leci po raz 1000-y „I kto to mówi” lub „Bethoveen”

W Pierwszy Dzień Świąt Bożego Narodzenia wspólne śniadanie, posiadówa do popołudnia aż d… boli i rozchodzimy się do domów z nadzieją na odpoczynek od rodzinki, która przez cały czas dopytuje czemu jeszcze nie mam męża, gromadki dzieci i wmawia mi, że powinnam znaleźć sobie już faceta, aby nie zostać starą panną… wrrrrrrr…

jak podnieść sprzedaż - czyli merchandising.

Merchandising jest ważny nie tylko w dużych sieciach handlowych ale również w zwykłych małych sklpeach, jak również w kwiaciarniach. W dużej mierze od tego jak ułozymy nasz towar zależy czy go sprzedamy. W kwiaciarni przede wszytskim trzeba stworzyć swój niepowtarzalny klimat, jaki chcielibyśmy tam mieć a pożniej zająć się odpwiedią ekspozycją towaru. Przede wszytskim pogrupować kwiaty kolorami, jeżeli jest to mała kwiaciarnia i nie ma aż tyle miejsca wystarczy pogrupować odcieniami np:fiolety i niebieskie razem, czerwone, żółte i pomarczańczowe razem itd. To stwarza wrażenia ładu i klientowi odrazu jest się łatwiej odnaleźć. To samo tyczy się gotowych bukietów. Zamiasta ustwiać je pojedyńczo, lub co gorsza wszytskie obok siebie (przeciętny klient wchodząc do kwiaciarni i widząc mnóstwo gotowych poustawianych koło siebie wiązanek napewno będzie miał wrażenie chaosu). Lepiej jest pogrupować takie wiązanki. To znaczy 3 podobne, pod względem np stylu ułożenia postawić koło siebie. Zostawić trochę miejsca i następne. Nie ulega wątpliwości, że kilka przykładowch kompozycji musi być zrobionych i wyeksponowanych, gdyż nie każdy ma wyobraźnię i nie powie nam z czego to on by chciał mieć tą wiązanke.

Dobrym pomysłem jest umieszczenie tabliczek z nazwami do każdego działu. Kwiaty koniecznie muszą być podpisane i powinna być umieszczona na nich cena. W ten sposób wszytsko jest jasne.

To co "musicie" sprzedać szybciej zawsze umieszczajcie na wysokości wzroku klienta,tak jak to zostało napisane przez Misia, a najlepiej róbcie jeszce akcje związane z tym towarem, może jakaś promocja? Towar się rozejdzie jak świeże bułeczki
Fhutrzak pisze, że zrobienie ekspozycja w kawiaciarni ciągle się zmienia. I ja sobie myślę, że to bardzo dobrze Wymyślając nową rozwijamy naszą wyobraźnię co napewno się przyda w wymyśleniu nowej niepowtarzalnej kompyzycji, i nie ważne czy to będzie malutka wiązanka czy ogromy bukiet a może nawet jakaś rzeźba floralna

U nas na zajęciach pani plastyk zajumje się głównie tą działką, pokazuje jaki sposób oświetlenia jest najlepszy, a który wogóle psuje ekspozycję. Wbrew pozorom to ważna działka, a sztuczek na odpowienie oświetlenie jest całkiem sporo. Pokazuje jak łączyć kolory, jakie faktury ze sobą współgrają a które nie. Podczas zajęc uczstniczki oglądają też zdjęcia róznych kwiaciarń i po 10 zdjęciu już doskonale wiedzą co robić a czego nie Są też zajęcia z dekoracji witryny sklepowej, czyli własnie jak najefektywniej ją wykonać aby więcej klienów nas odwiedziło.

Nie ulega wątpliwości, że merchandising jest tak samo ważny w kwiaciarni jak i w każdym innym sklpeie. Jednak na początek stworzcie swój niepowtarzalny klimat w kawiaciarni

Boże Narodzenie i Nowy 2007 Rok

Witajcie,

Nie zaglądałam kilka dni na forum i dziś kiedy mam urlop, bo odreagowuję wizyte w Zabrzu i biopsje, to poprostu własnym oczom nie wierze ile zdołaliscie ciekawych rzeczy napisać, super to znaczy że nie daliśmy się jeszcze zwariowac i mamy czas na wymiane pogladów i własnych spostrzeżeń. U nas w Kaliszu zbytniego szleństwa w wystroju świątecznym nie ma, jest to moje zdanie. Podobaja mi się niektóre witryny sklepowe, maja bardzo oryginalne dekoracje, nieźle wyglada ul Aleje Wolności z swoimi iluminacjami świetlnymi. MAm nadzieje, że w Sanktuarium Św. Józefa w Kaliszu znów bedzie żywa stajenka. Podobnie jest w Poznaniu, ale tam juz więcej rzeczy cieszy. Super wyglada ulicza Św. MArcina. Będę tam w najbliższy weekend to jeszcze sobie pooglądam i może także zrobie kilka zdjeć. Ale ja chciałam podzielic się z Wami pewna refleksją. Z róznych powodów wpadłam na pomysł aby Święta Bożego NArodzenia zorganizować w Poznaniu w mieszkaniu moich córek, kiedy podzieliłam sie z nimi tym pomysłem ku mojemu zdziwieniu usłyszałam kategoryczny sprzeciw. Okazało sie że dla moich dzieci, które nigdy nie żałowały że wyjechały ze Zbierska do dużego miasta, spedzenie w nim Świąt nie jest żadna radością.
Najażniejsym argumentem było to że one chcą spędzic te święta jak co roku w rodzinnym domu, przy naszym dużym stole, jedząc potrawy przeze mnie przygotowane i wspominając jak to było śmiesznie kiedy jako małe dziewczynki co roku w święta zastanawiały się czy zasłużyły na prezenty i w jaki sposób Św Mikołaj je dostarczy. Nie ukrywam ze bardzo mile mnie zaskoczyły, bo zawsze sądziłam iz najważniejsze jest abyśmy byli razem ale niekonieczne w rodzinnym domu, a tu okazało sie że miejsce też jest ważne.

Renata

Dzień bez Samochodu 22.09.Tydzień Zrównoważonego Transportu

Cześć

W zeszłym roku wyszło jak wyszło, głównie dlatego, że mieliśmy mało czasu. W tym roku MOK zgłosił się do mnie wcześniej niż ja do nich;o), więc myślę, że coś z tego będzie.

Kilka rzeczy, które chciałbym żeby odbyły się podczas obchodów tego dnia:

1) Masa Krytyczna ulicami Legionowa. Tu już pojawia się pewien problem. Masa jest zawsze w piątek. Ten dzień to sobota, zaraz po masie. Myślę, że przy pewnej organizacji da się uniknąć sytuacji w której ludzie przyjadą w piątek, a nie będzie ich w sobotę. Można masę zrobić normalonie w piątek. W sobotę i tak będzie dużo atrakcji. Mok organizuje ekologiczne zakończenie lata, koncert DeMono.

2) Darmowa komunikacja miejska, pociąg, autobusy. Do rozpatrzenia jest kwestia czy dla wszystkich czy tylko dla osób, które mają prawo jazdy.

3) Znakowanie rowerów przez Policje. Jeden z pomysłów zwiększenia bezpieczeństwa. Inna sprawa, że od jakiegoś czasu marzy mi się zorganizowanie nalotu na targ i sprawdzenie czy nie są na nim sprzedawane kradzione rowery.

4) Zamknięcie ulicy Piłsudzkiego od Jagielońskiej do Kościuszki. Jednak, żeby to zamknięcię nastąpiło musimy potwierdzić, że ta przestrzeń jest nam potrzebna.

5) Pokaz filmów o tematyce rowerowej. Tu jest prośba do wszystkich o magazynowanie róznych filmów i filmików. Relacji z Mas Krytycznych, wyscigów i imprez rowerowych, a także ewolucje i tricki na rowerach mile widziane.

6) Wystawa infrastruktury rowerowej. Prośba jak wyżej. Zdjęcia byłyby wywieszone w witrynach sklepowych na Piłsudskiego.

7) Kabaret okołorowerowy. Ja to biorę na siębie, ale potrzebuję aktorów i aktorki oczywiście;o). Im więcej nas tym mniej roli do nauczenia. Szczegóły na spotkaniu.

8) Pokaz skoków i innych akrobacji na rowerach. Może uda się załatwić wrak samochodu do zniszczenia.

Ponadto czekam na Wasze pomysły.
VeloGustlik@gmail.com

Na plus na pewno zmieniło się centrum miasta

To fakt, nasze miasto nie ma klimatu, nie ma centrum, śródmieścia, gdzie byśmy się spotykali tak, jak np w Łodzi na Piotrkowskiej, w Piotrkowie na Krzywdzie,na Starówce,w Sopocie na molo, w Toruniu, we Wrocławiu, w Krakowie itp w jakimś centrum.Takie próby podejmowała młodzież bełchatowska spotykajaca sie na skwerku k.prezydium. No, niestety teraz, kiedy tam pełno kamer, i człowiek czuje się jak w supermarkecie to trudno o jakieś spotkania, siedzenie na ławce. Po drugie co dalej, posiedzimy i co dalej. Jaka alternatywa. Przez cztery (albo trzy) lata wówczas nowowybrane władze miasta zaprojektowały REWITALIZACJĘ centrum. I co ? Gruba forsa poszła na fantazyjne obrazki, pseudo-projekty, wizje i omamy ( najpewniej pod wpływem....?). Wspaniałe obrazy opisywała asystentka prasowa Prezydenta B.Kwiecińska.Jak to wspaniale miało być. I już chciałem parafrazować wieszcza Stanisława Wyspiańskiego i ogladając te projekty w prasie, w prospektach wydawanych przez UM za nasze pieniądze chciałem mówić: "Miasto swe widzę ogromne..." Powoli inicjatywy wszystkie umierają. Podobnie z grubą forsą wydaną dla studencików z Alma Mater naszych samorządowców czyli z KUL-u na projekty skwerku na Dolnoslaskim. Władze dorwały się do koryta i tylko głupie konkursy na witrynę sklepowe albo na wieszanie lampek miały pomysły, i problem piesków. Na inicjatywy gospodarcze, społeczne, kulturalne żadnych. oj przepraszam - jedyna inicjatywa kulturalną władz miasta była wymiana Dyrektora MCK, próba zmiany nazwy kina na obcojęznyczną i to tyle.
Jeżeli w tym mieście inicjatywa nie obciera się o działania religijne to niestety ale nie ma racji bytu. Nawet koncert bluesowy super gwiazdy polskiego bluesa, blesmenki uznawanej przez cały świat za nr 1 w tym gatunku Magdy Piskorczyk musiał odbyc się pod hasłem "Pamięcia JPII" Ludzie, nie dość że po angielsku ( amerykańsku) śpiewała, ani slowa po polsku to koncert miał tyle wspólnego z JPII co piernik z wiatrakiem. Koncert był wspaniały, jednak ludzi mało. Koncert był za darmo i byłoby wiecej chetnych ale jak się domyslam okrreślenie tego koncertu jako epitafium dla JPII zniechęcilo wielu do udziału w nim.
Dobrze, że już kończy sie ta kadencja tych nieudaczników. Bełchatów ma cztery lata zmarnowane, olbrzymie zadłużenie, brak perspektyw.

Jak dobrze wypromować salon sukien Ślubnych? [POMOC]

Witam,

Wszystko by było ok, lecz zapomnialaś dodać iż Kety jest miasteczkiem z ok 10tys. mieszkańców.

Zatem reklama internetowa nie przyniesie wielkich zmian, przynajmniej takich jakich oczekujesz. Co do marketingu internetowego polecam dołaczyć do programy Google AdWords, wypromować się na słowa kluczowe, salon sukien slubnych, itp. lecz tylko i wyłacznie na region Małopolska.

Poniżej elementy marketingu progresywnego, z minimalnym wkladem finansowym na reklame:

Jak dotrzeć do grupy docelowych klientów ?
Po pierwsze, musisz znaleść jakąś pozytywną ceche która diametralnie odróżnia cię od konkurencji, i ją wypromowac np. niższe ceny, lepsza obsluga, gwarantowana jakość, itp.
A jeżeli takich cechy nie widzisz, wykreuj ją. Zrób promocje ;) na cokolwiek, na dodatki do sukien czy na same suknie. Jakakolwiek promocja sciąga ludzi.
Na witrynie sklepowej umiesć wielkimi literami napis PROMOCJA, tak by był widoczny z odleglości 25 metrow, lub z drugiej strony ulicy. (koszt ok 3 zł)

Dodatkowo twoj sklep musi mieć parking dla klientów, o ile istnieje taka możliwość (ponieważ w okolicach dworca stanowi to problem). Jeżeli takowa możliwość istnieje wstaw tabliczki, parking tylko dla klientów sklepu. (koszt 30 zł)

Kolejna sprawa to ulotki, forma dowolna, zależna od budzetu. Im mniej tresci tym lepiej, wystarczy zdjecie sukni ślubnej, nazwa sklepu, napis super promocje, a z drugiej storny najważniejszy DOJAZD, mapka + linie autobusowe

ulotki promować możesz w róznoraki sposób:
1) u fotografów weselnych, kamerzystów,
2) kolportaz w okolicach dworca,
itp.
a dodatkowo:
- rozdawanie ulotek w pobliżu sklepu konurencji (uwaga!!! - aby maksymalnie odróżnic sklep od sklepu konkurencji)
- kursy przedmałżeńskie, pozostawienie ulotek na takowych kursach
- restauracje (sale weselne)

pomysłow jest masa, napisz więcej o reklamie jaką stosujesz a postaramy się pomoc :)
I pamiętaj ze zawsze możesz w pobliżu sklepu konkurencji machnąć wielki billboard z reklamą własnego sklepu.

Adresy stron na sklepowej półce

W sklepie przy ul. Węgłowej w Krakowie obok monitorów komputerowych można znaleźć stojaki z opisem domen internetowych, wystawionych na sprzedaż. Taki handel - poza internetem - to pierwsza w kraju inicjatywa firmy Centrum Nowej Technologii.

Pomysł nie jest nowy, ale sprzedaż w zwykłym sklepie tak. - Nie jest mi znany żaden przypadek wystawiania domen w witrynach, nie wykluczam, że gdzieś na świecie już tak się stało, ale w Polsce jesteśmy pierwsi - mówi pomysłodawca i szef Centrum Nowej Technologii Michał Łebkowski.

Dlaczego zdecydował się na taka formę sprzedaży? - Chciałem pokazać, że internet jest dostępny. Każdy może wejść z ulicy i kupić sobie internetowy adres, a być może założyć nawet własną firmę w sieci - odpowiada pomysłodawca.

Ceny domen internetowych mogą osiągać zawrotne sumy. Ogromny wpływ na to mają pojawiające się wciąż na rynku internetowym trendy. Dlatego o cenie adresu internetowego decyduje przede wszystkim nazwa - im łatwiejsza do zapamiętania, tym droższa. Równie ważna jest tematyka. - Najdroższą domeną na sprzedaż, jaką posiadamy, można kupić za 5 tys. dolarów. Jest to nazwa serwisu rezerwacji miejsc w hostelach - mówi Łebkowski.

Na razie na półkach przy ul. Wegłowej umieszczono znacznie tańsze domeny - od 150 do 1200 zł. - Najtańszą, którą można u nas dostać, jest www.bookmacher.pl za 199 zł. Chcieliśmy zrobić zakłady sportowe przez internet, gdyż jest to jedna z najszybciej rozwijających się usług w sieci, ale już po zakupie domeny dowiedziałem się, że dla takiej działalności nie ma w Polsce podstaw prawnych. Dlatego jest ona wystawiona na sprzedaż.

W tej chwili CNT jest posiadaczem ponad 80 adresów www. Oprócz sprzedaży zajmują się także ich wyceną.

- Do każdej wyceny dołączamy certyfikat jakości - mówi Łebkowski. - Do wyceny wykorzystywany jest program komputerowy, który przelicza wartość adresu internetowego na pieniądze.

Czy pomysł "ufizycznienia" internetu się sprawdzi? Wirtualne produkty dopiero pojawiły się na sklepowych półkach. Dotychczas równie dobrze można było robić takie zakupy, nie wychodząc z domu.



źródło: Gazeta.pl

Ogrzewanie domku dla fretek

Zarówno fretka jak i jej protplaści to gatunki synatropijne, wykorzystujace bliskość osad ludzkich w swoich warunkach bytowych.
Jak wspomniałem zamierzam maksymalnie skupić się nad zapewnieniem właściwych warunków temperaturowych i wilgotności powietrza oraz warunków higienicznych. Przeszklenie boksów (szklane drzwiczki z otworami wentylacyjnymi podobne do tych które można spotkać w witrynach sklepowych gablot, zapewniające dostęp światła dziennego i pozwalające na niezakłócony wgląd do boksu (lepsze rozwiązanie od elektryzującej się plexi lub siatki czy prętów). Wyłożenie: podłoga płytki ceramiczne lub marmur/ ściany i sufit płytki granitowe: pozwolą zachować maksymalną higienę pomieszczenia. Oczywiste jest, że na podłodze znajdą się materiały zabezpieczające ogonka przed bezpośrednim/wyłącznym kontaktem z kamieniem (np. wstęgi wiór drzewnych i ulubione przez fretki szmatki). Hamaczki wykonane przez Dulkę, zapewnią zarówno miejsce wypoczynku jak również kryjówkę - nie wykluczam i innych pomysłów.
Fretki będą miały (jak dotychczas) swoje wydzielone dla poszczególnej grupy, godziny buszowania po całym domu.
Niestety, cała "impreza" wypada dość drogo - zbyt drogo, by rozpocząć ją bez wcześniejszej, dokładnej, szczegółowej analizy każdego elementu. Stąd tymczasem inwestycja w domek ogrodowy (możliwe/przewidywane, że w przyszłości pozostanie on domkiem letnim a tylko zimę fretki będą spędzały na poddaszu...jeszcze do końca sam nie wiem ).
Odwiedziłem kilka europejskich "hodowli domowych" i stwierdzam z całą odpowiedzialnością, że:
1. Takich wątpliwości jak ja mam nie spotkałem, fretki spędzają w domkach cały rok a zapewnieniem im ogrzewania nikt się nie przejmuje.....za to jakie mają futra te ogony, mniam.
2. Fretki są bardziej odporne i mniej zapadają na zdrowiu.
3. Właściwie zanika problem z rują czy ciążą urojoną i jej konsekwencjami.
4. Fretki są nie mniej "oswojone" jak te "trzymane w skarpecie", garną się do ludzi, chętnie podejmują wspólne zabawy....wszystko jest w zasadzie kwestią poświęcanego im czasu
....... właściwie to nie wiem, co jeszcze mam napisać Chodziło mi głównie o opinię na temat promienników podczerwieni a wątek podążył w innym całkiem kierunku.

OT

Cytat:Bo, z punktu widzenia sklepu, idiotyzmem jest sprowadzanie jednej
sztuki
(przez wzglad na koszty) a kupowanie 10 jest juz wielkim idiotyzmem
(bo
bedzie
to lezalo na polkach kilka lat, i dopiero po ktorejs kolejnej
przecenie ktos
to kupi jako klasyke).



??
Jak to sklepowi NIE OPLACA sie sprowadzac jednej sztuki ?? Przeciez
kosztem i tak obarcza klienta (bedzie w cenie ta przesylka)... sklep tu
nic nie traci. Pewnie - moze tak dla picu sciagnac jedna sztuke i
czekac, az .. moze.. ktos kupi. Wtedy wysoka cena zniecheci
potencjalnych nabywcow i sklep wtopi na tym zakupie. Ale sorry - tak sie
na tym plytkim, amigowym rynku, nie robi.

Gdzie kreatywnosc sklepow ? Ja jeszcze ani razu nie widzialem jakiejs
promocji amigowych firm.. np. na tej grupie. Robilem kiedys dla AIRI
sprowadzenie kilku programow - co to za problem skrzyknac kilku
chetnych, podzielic koszty i zlozyc zamowienie grupowe ? Nie dosc, ze
cena za przesylke bedzie nizsza, to i mozna jakis rabacik niezly sobie
zmajstrowac przy okazji z tytulu zamowienia hurtowego.
Pod tym wzgledem, to niestety, amigowe sklepy komputerowe odstaja od
pecetowych o ladne pare lat. Nie wystarczy, aby amigowy sklepik mial to
samo, co pecetowy: witrynke, sklep internetowy i moze realny jakis
sklepik w miescie X. To nie ten sam rynek, powtarzam, i wymaga on nieco
wiecej inwencji tworczej, niz zwyklej rutyny... A pozniej na a.c.p.
placza rozni ludzie, ze ta firma upadla, tamta lezy, siamta niebawem...

Ech... szkoda gadac. Przeciez myslenie nic nie boli. Za to zezowanie na
innych moze sie zle skonczyc w tym przypadku ;-)

P.S
Pomysl feedback'u dla sklepow amigowych. Daje gratis:
* stworzenie miejsca w swojej witrynie www dot. kontaktow z klientami.
Kazdy, kto odwiedzi te strone, moze wypelnic ankiete (z ktorej adres
klienta trafi do bazy danych sklepu - zgodnie z ustawa o ochronie danych
osobowych). W ankiecie beda dane dot. preferencji uzytkownika - czy (1)
zyczy on sobie powiadamianie o kazdej nowosci mailem (nowosci ze strony
"newsy"), czy (2) chce byc powiadamiany o kazdej nowej ofercie
programowej, (3) sprzetowej, czy tez (4) sugerowanej nowosci
programowej, dostepnej w przypadku uzbierania chetnych.
To mozna rozbudowac o swoje wymagania.
Jesli klient zaznaczy pozycje 4, od tej pory kazdorazowo bedzie mu
wysylany automatycznie mail z zapytaniem, czy nie chce kupic programu
xxx po prognozowanej cenie yyy (+ zastrzezenie, ze cena moze roznic sie
+- 10%).. czas trwania promocji x dni... termin dostawy xxxx-yy-zz.
Dodatkowo, wysylany jest na swoje grupy/listy dyskusyjne odpowiedni mail
o podobnej tresci (moze byc i tu, jak grupa zaakceptuje.. ja nie mam nic
przeciwko, pod warunkiem, ze bedzie tam powiedzmy slowo PROMOCJA, ktore
kazdy niezainteresowany wpisze sobie do KF.. a co - firmom amigowym
trzeba pomagac, no nie ?), po czym po uplywie czasu x liczone sa glosy i
albo oferta dochodzi do skutku, albo nie - klienci sa o tym informowani.
Droga do klienta ma byc jak najprostsza, a nie ukryta - zeby klient sam
musial szukac.

3x18 - Turning Thirty

Na poczatek taka krecha _______________ za przeniesienie Ally na 21:20 i za
losowanie lotto w trakcie odcinka. Skandal!
Przedczolowkowo bylo fajnie. Chociaz musze przyznac, ze na szesnastolatke to
mi Ally w tej scenie nie wygladala. Ogolnie imo jakos kiepsko to wyszlo-
wygladala jak siksa udajaca dorosla panne, ten makijaz... Moment
przebudzenia byl dobry, potem ta muzyczka. I musze przyznac, ze gdybym nie
wiedzial ze chodzi o 30 urodziny to nawet by mnie to rozsmieszylo.
Zaraz po czolowce tez bylo fajnie. Po tym jak juz przebolalem fryzure Nellie
(Marek - tez masz u mnie kreche! ;) mialem niezly ubaw. Ally rzucila sie na
Marka, co ciekawe koles powiedzial "Jesli Heather Locklear moze sie przyznac
ze ma 40, to ty tez", ale jakos nie zauwazylem zeby lektro to mowil
(mowil?). Mocarne bylo jak Fish zaslonil Ally gazeta. Co do samego Marka, to
pozniej mowil ze nikt go nie lubi. Ale czy mozna sie specjalnie dziwic skoro
myli imiona pracownikow kancelarii? Ogolnie caly ten Mark srednio mi sie
podoba i mam nadzieje ze Nellie wywali go na zbity pysk. Chociaz trzeba
przyznac ze w sadzie radzi sobie calkiem niezle, tworzy nawet fajny duet z
Cagem. Co do dzisiejszego sadu to mnie sie podobalo. Sprawa jak zwykle

od pomyslu i zywiolowosci sprawy a nie od jej tematu. Poczatek jak Albert
mowi "Zaraz John bedzie mial plame" rozwalil mnie. Inna sprawa, ze ja ta
Lorne juz gdzies chyba widzialem. Jedynie moze szkoda ze znowu nasi wygrali,
ja rozumiem ze nasi sa najlepsi, ale bez przesadyzmu, mogli jej chociaz
wlepic odebranie majatku przyznanego w skotek zmiany testamentu. Jak juz
wspomnialem John (Jim, lol ;) i Albert tworza w sadzie calkiem fajny duet,
mocne bylo jak sie 'przepuszczali' przy zglaszaniu sprzeciwow. A co do Johna
zmienil sie i to widac. "Sprzeciw | Stul dziob!". Takiego czegos mozna sie
bylo raczej spodziewac po Fishu i to tez nie w takiej formie.
Na trzydziestke Ally odbilo. Chirurg plastyczny? Chociaz fajne bylo jak sie
okazalo ze to Dr. Okubo ("za to wiecej placa":)))) A juz pomysl z
powiekszaniem ust byl debilny. Natomiast jeden z najwiekszych rotflow w
odcinku to bylo jak dr sie poplakal bo Ally kazala mu usunac kolagen.
Natomiast najasniejsza strona calych urodzin Ally byly oczywiscie wystepy w
barze. Najpierw moze przygotowania - Mark spiewajacy w biurze. Na poczatku
wydawalo mi sie ze to bedzie zabawna luzniutka scena, ale okazalo sie ze
wyszlo z tego cos naprawde powaznego... Niemniej glosu to on nie ma. Spiewac
tez miala Nellie, ale sie wymigala. Elaine jest juz u mnie zupelnie
skreslona za tego typu odzywki, mozna powiedziec ze nie istnieje dla mnie w
tym serialu. Inna sprawa ze Nellie tez potrafi ostro sie odgryzc, ale co,
nalezalo sie idiotce. Juz podczas prob bylo widac ze cos jest nie tak miedzy
Renee a Vassal. Natomiast to co sie dzialo podczas wystepu to juz totalna
katastrofa, ale i wielki rotfl. Oczywiscie to wina Vassal i dobrze ze Renne
podbila jej oko. Ogolnie fajnie ze Radick wrocila, mam nadzieje ze nie tylko
na jeden raz. Bo co jak co ale C&R to juz chyba tylko na papierze istnieje.
Potem wystapil John i to byla naprawde fajna scena, Ally sie poplakala. Inna
sprawa ze oczywiscie glupia Vassal musiala wszystko popsuc. Co ciekawe na
koniec obie wystapily jako chorek Lisa. Bo wlasnie warto wspomniec ze
wrocila Lisa. I oczywscie wielebny Newman. Scena jak Ally poszla do kosciloa
byla swietna, troche przypominala mi numer z rabinem. A jak sie okazalo, ze
to z powodu ankiety (te nieszczesne 70%) to mialem niezla zabawe.
Po raz pierwszy chyba ciesze sie ze Billy wraca. Byly dwa naprawde mocne
teksty w tej scenie przy witrynie sklepowej ("I przyszedles zeby mi to
powiedziec? | To i wszystkiego najlepszego"), debesciacki  byl "Myslalam ze
po smierci bedziesz mial glebsze przemyslenia".
Mam nieodparte wrazenie ze o czyms zapomnialem, o jakims watku, kawalku.
Moze dlatego ze tak jakos krotko mi wyszlo. Jesli tak to przypomnijcie.
Muzyka dzisiaj byla naprawde przednia. Pomijajac wszystkie rewelacyjne
wystepy w barze na urodzinach Ally znowu byla okazja uslyszec Que Sera Sera
w wykonaniu Vondy (imo ladne), Sixteen Candles, ktore raczej mnie rozbawilo
(ze wzgledu na wyglada mlodej Ally) i kilka innych.
W dziale mody nadal nie moge dojsc do siebie po szoku w jaki wpadlem po
zobaczeniu zaslonki w jaka byla ubrana Nellie i jej fatalnej fryzury.
Ogolnie fryzury to ostatnio nie najmocniejsza strona - Renee tez jakos
kiepsko wyszla a i do Ally jeszcze sie nie przyzwyczailem. Ling wygladala
normalnie (dziwne, ostatnio caly caas tak samo). I to wszyscy.
Najzabawniejsza scena - spiew Renee i Vassal
Najlepsza scena - spiew Johna i Renee (ale do momentu 'wjazdu' Vassal!)
Postac odcinka - chyba Renee Radick, najwiecej sympatii wywolala we mnie ze
wszytkich.
Ocena - 8/10

Parkujący w Lubinie

Artykuł a propos tematu :

Niech się wstydzą - Internauci wypowiedzieli wojnę kierowcom łamiącym przepisy

Robią zdjęcia źle zaprakowanych aut i publikują je w sieci. Zaczął 23-letni Sasza, wyzywany od upierdliwych gówniarzy przez mężczyznę, który pod hipermarketem Tesco zostawił samochód wprost na drodze dojazdowej

Na sklepowym parkingu kilka metrów dalej było wiele wolnych miejsc. Chłopak zwrócił kierowcy uwagę. Reakcją była seria wyzwisk i środkowy palec uniesiony w wymownym geście. Sasza wyciągnął więc aparat fotograficzny i zrobił zdjęcie, które później wkleił na oficjalnej stronie Urzędu Miasta w Lubinie, inicjując internetową wojnę o porządek na drogach.
– Być może zobaczy go ktoś z jego znajomych: żona, szef, dzieci, sąsiedzi? – liczy 23-latek.

Rozpoznaj swoje auto!
Na www.forum.lubin.pl można obejrzeć trzy inne zdjęcia zrobione przez Saszę. W tym sfotografowany z komórki nieoświetlony policyjny radiowóz, który zatrzymał się po zmroku w zatoczce autobusowej (funkcjonariusze wyciągali z busa pijanego pasażera).
Pomysł chwycił. Polar21 wkleił fotkę renaulta zaparkowanego na przejściu dla pieszych. Okazało się, że u Jagiego pod blokiem kierowcy notorycznie zajmują stanowiska zarezerwowane dla ludzi niepełnosprawnych. Atn wypatrzył golfa z przyczepą campingową tarasującego cały chodnik, a Mally samoluba, który dla swego wozu potrzebował aż dwóch miejsc parkingowych. Marlubin nie cyka zdjęć, za to wydrukował kartki: „Nie parkuj jak łoś – weź lekcję parkowania”. Wtyka je za wycieraczki kierowcom ignorującym przepisy.
– Popieram – mówi Tadeusz Kościan z Przylesia. – Na moim osiedlu wieczorami panuje wolna amerykanka: każdy parkuje sobie jak chce i gdzie chce. Dobrze, że ktoś się za to wziął.

Poluje na łosiów
Stanisław Leśniak z Legnicy wysłał już kilka zdjęć źle zostawionych aut na stronę www.nieparkuj.pl. Twórcy witryny przyznają łosie bezmyślnym kierowcom. Legniczanin jeździ na wózku inwalidzkim i piętnuje głównie kierowców, którzy nie szanują miejsc postojowych dla osób niepełnosprawnych. – Najgorzej jest pod Kauflandem i Auchan w Legnicy, gdzie klienci tych sklepów w ogóle nie zwracają uwagi, że zastawiają swoimi autami miejsca z namalowaną kopertą – mówi Leśniak.
Niedawno na skrzyżowaniu ul. Jana Pawła II i Wojska Polskiego zrobił zdjęcie samochodu, który został zaparkowany na... przejściu dla pieszych.
Kierowcy karetek pogotowia ratunkowego mają w Legnicy szczególne problemy, by dojechać do pacjentów z ul. Pomorskiej czy Galaktycznej. Wąskie, osiedlowe uliczki są zastawione przez samochody.
– Ludzie potrafią zablokować swoim autem bramę wjazdową, albo koziołki w centrum miasta, bo myślą, że skoro są podniesione nikomu nie przeszkadzają – przyznaje legnicki ratownik medyczny Krzysztof Żybiński. – W dużo większym Wrocławiu karetka nie ma takich problemów z dojechaniem do pacjenta jak w Legnicy.

Prawnik ostrzega
– Jeśli któryś z kierowców będzie chciał być złośliwy, to autorzy zdjęć mogą mieć kłopoty – mówi Jerzy Żołyński, lubiński prawnik. – Na podstawie rejestracji niektórzy mogą zidentyfikować napiętnowanego publikacją kierowcę samochodu. Można by później w sądzie dowodzić, że doszło do naruszenia artykułów 23 i 24 kodeksu cywilnego oraz ustawy o ochronie danych osobowych.
Piotr Kanikowski (TOW) - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska

http://lubin.naszemiasto.pl/wydarzenia/725985.html

[MOC grudnia 2007] ZGŁOSZENIA

Manneken Pis czyli Siusiajacy Chlopiec to jedna z turystycznych atrakcji Brukseli. Jest kilka legend tlumaczacych ten szczegolny temat pomnika, po szczegoly odyslam tutaj. Pomysl na model mialem juz od dawna, niestety jakis czas temu znalazlem to zdjecie. Problem powstal taki ze moj pomysl byl bardzo podobny i nie chcialem zeby moja praca wygladala na bezczelna kopie. W koncu sie poddalem i zrobilem tak jak planowalem od poczatku czyli bardzo podobnie. Kilka zapozyczen jest oczywistych, w szczegolnosci skopiowalem uzycie bramy jako ogrodzenia, sam planowalem to ze zwyklych plotkow, ale przy wysokosci budynku wygladalo to bardzo kiepsko. Nie wiem kto jest autorem tamtej pracy, Rickszoo chyba tylko ja sfotografowal.

Kilka slow o moim modelu i relacji do oryginalu.



Sam Manneken jest bardzo maly, mozna doznac zawodu ogladajac ten "pomnik" w rzeczywistosci. Budynek przy ktorym stoi fontanna z figurka to tak na prawde dwa rozne budynki, staralem sie to zaznaczyc roznicujac ich wysokosc. W fasadach obu budynkow sa witryny sklepowe. Nie pasowalo mi to jednak do koncepcji calej ulicy i z prawej strony jest regularne wejscie do kamienicy, po lewej zostal sklep z pamiatkami i wystawionymi figurkami Mannekena (model) . Chodnik przy fontannie ma ksztalt luku i taki staralem sie oddac , razem z odgradzajacymi od ulicy slupkami. W rzeczywistosci nie przejezda tamtedy tramwaj. Na uwage zasluguje czesciowo zasloniete okno na parterze prawego budynku, fontanna zostala postawiona wyraznie pozniej. Calosc spelnia oczywiscie standardy Modular House.

Zeby nie bylo za slodko to czywiscie za rogiem odbywaja sie roboty drogowe.

Drobna ciekawostka techniczna jest mocowanie tych slupkow

GALERIA

Watek

Cross elektryczny 2kw.

Pewnie zabrzmi to nie ciekawie ale już któryś raz szykuje się do napisania tego posta i ciągle po mniejszej czy większej chwili pisania odstępuje od pomysłu. Na wstępie zaznaczam że jestem za EV i wszystkimi kończynami się pod tym podpisuję a nawet sam je promuję kiedy tylko mam okazję.

Moja rada: wpakuj do tej ramy jakiegoś "obrzydliwego" spalinowca. Na pewno wyjdzie to taniej. Każdy byle mechanik Ci to naprawi a i części są tanie, bo ogólnodostępne. Paliwko ostatnio staniało, a poza tym ile spalisz tym crossem przez godzinkę jazdy? Jak skończy się ropka to i tak wszyscy przerzucimy się na EV, pewnie wymyślą jakieś lepsze źródła energii i będzie to wszystko tańsze. Nie za bardzo rozumiem o co chodzi że chcesz się pakować w EV, bo jakoś dużo nie zaoszczędzisz o ile coś w ogóle, ochrona środowiska też raczej odpada, zostają tylko względy hobbystyczne. To jest trochę bardziej skomplikowane, silnik i akumy to nie wszystko, jest jeszcze kontroler, który dla takiego silnika nie będzie tani, porządna ładowarka i parę innych "drobiazgów", a za to dostajemy coś z bardzo ograniczonym zasięgiem i mocą, zwłaszcza w zimie, a wtedy to chyba najlepiej poszaleć. W spaliniaku nie ma tych problemów i jak pisałem można tanio kupić i tanio naprawiać, a na EV niewiele ludzi się zna i raczej nie będą chcieli pomóc w naprawie.

EV jest dobry do konkretnych zastosowań, np. do codziennych dojazdów to pracy, wtedy sprawdza się znakomicie i można wiele zaoszczędzić, ale to crossa to moim zdaniem obecnie nie za bardzo, ale to tylko moja rada, myślę że nie warto tracić kasy. Ciekawy przykład mi przychodzi na myśl, żarówka diodowa. Super rzecz, przyszłościowa, ale przy obecnej technice i cenach gra nie warta świeczki. Lepiej kupić zwykłą świetlówkę i będziemy mieli więcej światła, a za nim się zwróci pewnie i tak wymyślą jakąś lepszą technologię . Za to diody świetnie nadają się tam gdzie nie potrzeba dużego światła, na przykład do witryn sklepowych gdzie się świeci 24/dobę, tak też jest z EV, do pracy super, ale na rodzinny wypad w góry lub szaleństwa w terenie nie bardzo.

Kiedyś wymyślą lepsze diody i wymyślą też lepsze ogniwa i wtedy już nikt nie będzie pamiętać że kiedyś istniało coś takiego jak świetlówka i żele. Ale jak już pisałem to jest tylko moja rada, mogę się mylić, najlepiej sam to przekalkuluj . Trochę za bardzo się rozpisałem, ale pewnie i tak będziecie mnie gdzieś jeszcze łapać za słowa. A żeby nie być gołosłownym:
http://www.elektroda.pl/r...c1223844-0.html

Myślę, że za 500 zł nie zrobiłbyś czegoś takiego elektrycznego. A jak już koledzy piszą wyniki mogą być różne, a kasy możesz stracić dość sporo, choć z tym trzeba się liczyć przy każdym budowanym samodzielnie pojazdem.

Dragi

no i sie doigraliscie nie trzeba bylo prowokowac sprobuje przezwyciezyc mojego lenia i wyrazic tez swoja opinie na powyzszy temat.
1. nie wrzucajmy do jednego wora wszystkich narkotykow. to tak jakby porownywac wodke, piwo i tanie wina. chyba kazda rozsadna i spozywajaca alkohol istota przyzna mi racje, ze kazdy z w/w trunkow dziala inaczej i nie ma co porownywac.
2. to nie prawda, ze zazywanie narkotyku pod tytulem marichuana prowadzi do siegania po dragi twardsze, znam wiele przypadkow na podwierdzenie tej tezy. jasne, ze od tego sie zaczyna, ale tu tez trzeba porownac do alkoholu. wiadomo, ze pierwszym krokiem jest spijanie piwnej pianki z kufla rodzicow. pozniej samemu sie probuje piwa itd. nie znam nikogo, kto by zaczal od wodki. tak samo jest z narkotykami. oczywiscie, ze najpierw probuje sie trawy. ale to nie znaczy, ze kazdy palacz od razu skonczy na heroinie, to jednak troche nierealne. trzeba miec swoj wlasny rozum i wiedziec na co sie ma ochote i na co mozna sobie pozwolic. jak ze wszystkim.
3. to dziwne, ze w kraju w ktorym wiekszosc spoleczenstwa, w te radosne swieta chodzi najebana wielkie poruszenie jest, gdy ktos wspomni o jointach. dla mnie to nie zrozumiale. i to uzywka i to. nie kazdy lubi rano budzic sie z bolem glowy, nie kazdy lubi smak alkoholu.
4. nie rozumiem dlaczego jakis urzednik panstwowy ma mi mowic, ze zatruwac sie alkoholem i nikotyna moge spokojnie, a marichuana, czy haszem nie, bo to niezdrowe. skad taki urzednik panstwowy wie co jest dla mnie lepsze???
5. nie oszukujmy sie, narkotyki sa powszechnie dostepne. czasem o nie latwiej pozno w nocy na imprezie niz o alkohol. bo zeby kupic gorzale, trzeba sobie poszukac sklepu nocnego, ewentualnie wydac kupe kasy na taxowke, ktora ci ta gorzale dowiezie. a do dilera jeden telefonik i wszystko masz po tej samej cenie co o 15. argument, ze legalizacja zacheci mlodziez do zazywania jest dla mnie bzdurna. mlodziez i tak zazywa pewnie wiecej niz tak zwani dorosli
6. uwazam, ze miekkie narkotyki wyrzadzaja mniej szkody spolecznej niz wodka. nie jednemu z nas po gorzale, czy tanim winie wlaczal sie szatan i stawal sie agresywny w stosunku do ludzi, czy tez przedmiotow. po ganji to jest niemozliwe. jedyne komu mozesz zrobic krzywde to sobie, jak zlapiesz zlego tripa.
7. Holandia nie kojarzy mi sie z zacpanymi pedalami adoptujacymi dzieci, tylko z Policjantem z irokezem na glowie, prostytutkami w witrynach sklepowych w "dzielnicy czerwonych latarni" i ciekawym miastem amsterdamem. czy tam wolno palic na ulicy legalnie? nie wiem, ale widzialem 65 letniego dziadziusia palacego jointa na mostku w centrum miasta. rozkoszny widok, ale nie wiem czy robil to legalnie
8. trawa w Polsce to szambo, bo jest mieszana z jakims gownem, po ktorym jest nieprzyjemnie. smiem twierdzic, ze gdyby zalegalizowano je taki proceder by zniknal. poza tym kto na nich zarabia? mafiozi, bandziory i gowniarze wydajacy pieniadze na narkotyki. uwazam, ze legalizacja ten problem po czesci rozwiaze, a rynek sam sie przeczesze z dziadostwa. o lataniu dziury budrzetowej nie wspomne to troche teoria spiskowa, ale mozliwe, ze politycy sa oplacani przez jakis tam pruszkow, czy wolomin zeby nie przychodzily im pomysly o legalizacji
9. argument o rokendrolowym stylu zycia, to mam nadzieje, byl zart i go nie komentuje
10. niestety zyjemy w takim kraju, gdzie sie pije a nie pali, wiec legalizacja to zludne marzenie. ale przynajmniej mamy o czym pogadac
to chyba tyle, jak sobie jeszcze cos przypomne to napisze aha wszystkie kontrargumenty mile widziane. tylko pamietajmy, ze ten temat jest tak samo sporny i sliski jak polityka i nie sadze, ze ktos kogos do czegos tu przekona wiec otworzmy umysly i nie poslugujmy sie schematami. bedzie ciekawiej

ps. zeby nie bylo. nie jestem jakims megajaraczem. tez wole alkohol. traktuje marichuane, czy haszysz jak dobra wodke, ktorej mozna sie napic od czasu do czasu. nigdy nie probowalem niczego innego. mam wielu znajomych, zarowno: niepalacych, palacych, uzywajacych tez innych sobstancji, uzaleznionych od np amfetaminy, mialem kolezanke uzalezniona od heroiny, ktora z tego gowna wyszla. takze wiem co pisze i nie wymyslam sobie jakis pierdol. jestem trzezwy, nic nie posiadam przy sobie ( to dla Policji )

Zagłębie walczące

śląskie, czy Śląsk?? Choć w artykule nie pojawia sie żadna miejscowość poza Śląśkiem, to jednak nie pokoi mnie to że redaktor wymiennie używa nazwy województwa do regionu śląskiego. Od nazwy Śląsk aż kipi w tym artykule.

Cytat:
Śląskie będzie hitem tegorocznych wakacji
Magdalena Warchala
2009-07-03, ostatnia aktualizacja 2009-07-03 13:36

W tym sezonie najpopularniejszym kierunkiem w ofercie naszego biura podróży jest Śląskie. Szukasz przygód? Pięknych widoków? Jesteś pasjonatem techniki? Historii? Romantykiem? Śląsk Ci się spodoba!

Nasze biuro podroży oferuje ci do wyboru kilkanaście tras tematycznych:

* Szlak industrialnej magii, wyznaczony przez poprzemysłowe obiekty o niesamowitej architekturze, to punkt obowiązkowy każdej wycieczki. Zachwyca elektrociepłownią Szombierki czy galerią Szyb Wilson.

* Szlak wież ciśnień z budowlami praktycznie niespotykanymi w innych częściach Polski. Marzycielom mogą się one skojarzyć z więzieniami księżniczek albo chatkami Muminków.

* Szlak osiedli i kolonii robotniczych prowadzi nie tylko do kultowego Nikiszowca, także na mniej znane osiedla, jak gliwickie Wilcze Gardło, rzekomo wybudowane na planie swastyki (dzisiaj już tego nie dostrzeżemy).

* Szlak martwych torów, biegnący wzdłuż nieużywanych linii kolejowych (tych na Śląsku są dziesiątki kilometrów), po nasypach i wiaduktach. Między szynami są utwardzone ścieżki dla jednośladów.

Polecamy też szlaki: moderny, socrealizmu, kultury żydowskiej, bunkrów z okresu II wojny światowej, geologiczny ze sztolniami i kamieniołomami, szlak zalewisk i stawów oraz szlak rzek i dolin.

Po zwiedzaniu zachęcamy do aktywnego wypoczynku: udziału w terenowych grach miejskich, ulicznych Turniejach Wielkiej Piłki, rozgrywanych olbrzymią, miękką, kolorową kulą, rozgrywkach miejskiego urbangolfa i turbogolfa, uprawianego w halach fabrycznych i na hałdach.

Nie wyobrażasz sobie wakacji bez relaksu na plaży? Już Edward Gierek zauważył, że z każdego miejsca na Śląsku w kwadrans można dotrzeć do najbliższego jeziora. Ale czy nie lepsza będzie plaża... 320 metrów pod ziemią, w zabrzańskiej kopalni Guido? Jest piasek, muszelki, szum fal, a barman w hawajskiej koszuli serwuje drinki. Gdy plaża znika, pod ziemią odbywają się zawody sportowe, wystawy albo koncerty.

Science fiction? Nie! Śląska teraźniejszość i niedaleka przyszłość.

- Atutem Silesii jest jej niezwykła różnorodność, dzięki której każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Trzeba wykorzystać ten potencjał - przekonywał Marcin Nowak, śląski dziennikarz i geograf, podczas konferencji Silesia Play, zorganizowanej w środę w katowickiej Wyższej Szkole Zarządzania im. gen. Jerzego Ziętka.

Wspólnie z innymi uczestnikami: społecznikami, artystami, naukowcami i specjalistami od promocji, debatował, w jaki sposób przyciągnąć turystów na Śląsk. To właśnie on przedstawił pomysł wytyczenia tras tematycznych, wzorowanych na istniejącym już Szlaku Zabytków Techniki. Obiecał, że opisze je w przewodniku, który od dawna chodzi mu po głowie.

Z kolei Szymon Richter, Paweł Siarkowski i Artur Kępa z kolektywu Partyzantz przekonywali, że nie ma sensu wydawać dużych pieniędzy na kampanie promocyjne regionu. - Istnieje zjawisko zwane ślepotą bannerową. Ludzie bombardowani reklamami z billboardów, słupów ogłoszeniowych, witryn sklepowych, przestają zwracać na nie uwagę. Skuteczniejszy okazuje się off marketing, czyli akcje tanie, ale spektakularne, aktywizujące ludzi i ożywiające przestrzeń - wyjaśniał Siarkowski.

Takie właśnie są organizowane przez kolektyw gry miejskie, Turnieje Wielkiej Piłki oraz rozgrywki golfowe. Zdaniem "Partyzantów", wciąż jednak odbywają się zbyt rzadko, by Śląsk mógł z nich słynąć. Żeby ożywić region, potrzeba wielu off menedżerów.

Dariusz Walerjański z Międzynarodowego Centrum Dokumentacji i Badań nad Dziedzictwem Przemysłu dla Turystyki w Zabrzu przyznawał, że turystów trzeba zaskakiwać. Uważał, że akcje - takie jak ta z podziemną plażą, którą z okazji majowej Nocy Muzeów przygotowała Kopalnia Guido, nie powinny być jednorazowe. Dlatego z radością zapraszał na podziemną wystawę rzeźb studentów ASP i spektakle teatrów alternatywnych, które Guido organizuje już dziś oraz do udziału w podziemnym biegu na tysiąc metrów w pobliskim skansenie Królowa Luiza.

Marek Locher, fotograf , dokumentujący zagładę poprzemysłowego krajobrazu, apelował natomiast, by ratować to, co jeszcze nam ze śląskich widoków pozostało. - Pierwszy krok to przekonać do Śląska samych Ślązaków. Zachęcić, by zwiedzali swój region i opowiadali o nim znajomym z innych stron Polski - twierdził Tomasz Stemplewski z Wydziału Promocji i Współpracy Urzędu Wojewódzkiego.

Organizatorem konferencji była katowicka agencja eventowa Szafagra!
http://miasta.gazeta.pl/k...ch_wakacji.html

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

Czy e-sklep jest szansą rozwoju na terenach wiejskich?

Tak ALLEGRO i gotowy systemy sklepowe są szansą, ale... czy rolnik, czy rzemieślnik, rękodzielnik będzie miał czas grzebać w necie i mimo wszystko wiedzę o tym? Na pewno nie. Nie masowo w skali całej wsi polskiej. Zatem co? Niech będzie podział pracy, spece od handlu, niechaj handlują. Producenci niechaj dostarczają im towar do handlu. Dobrze gadam? Mógłbym robić np świeczniki, czy cudeńka z metalu, bo potrafię, ale nie mam smykałki do handlu, nie mam i już.

Ano POTRZEBNA pomoc ngo's w tym zakresie, spółdzielnie, spółeczki gdzie będą osoby zajmujące się TYLKO SPRZEDAŻĄ, reklamą, katalogowaniem, księgowością. Na pewno fiskus dobierze się w końcu do Allegro i całego E-HANDLU na poważnie wraz z policją. To szara strefa, pytanie jak duża, ilu e-handlowców łamie polskie i unijne prawo?

Zatem kluczem do rozwoju tego typu działalności na wsiach jest taki sołecki INKUBATOR, czy gminny chociaż, gdzie pomogą mieszkańcom wsi ruszyć z tematem, coś jak ta witryna... ale nie chodzi o jedną poradę, a o codzienną opiekę. Wolontariusze już w odrębnych umowach zleceń mogą pomagać mieszkańcom wsi, a w GCI udzielać darmowych porad, wstępnej pomocy.

W wielu gminach jest GCI i czy zawsze jest z nich WIELKI pożytek? Czy to nie salony gier, klikaczy hobbystów? Czy nie ściąga się piractwa za te granty i samorządowe pieniądze? Te GCI, kawiarenki w ośrodkach kultury, bibliotekach i wreszcie pracownie szkolne są miejcami słabo wykorzystywanymi zgodnie z przeznaczeniem.

Mieszkańcy gmin muszą sobie SAMI pomóc, wielkie organizacje mają tylko dać narzędzia, metody, sposoby, podsunąć pierwsze pomysły, wesprzeć rozwój ngo's, szkolić w zakresie spółdzielni, rzemiosła - gdzie aktywność izb rzemieślniczych, cechów, izb rolniczych, ODR, w tym wojewódzkiego doractwa. Na Boga w Allegro można siano, słomę sprzedawać nawet, może są tacy co i obornik posyłają pocztą, kurierem (furmana z gnojem?) Sam mam siano i słomę, ale brak mi zapału żeby zaiwestować w linię do pakowania, ważenia i jazda... Można też brykiety sprzedawać ze słomy, zrębki do kominka czy zwierzaków.

Co ciekawe większość e-handlu to pośrednictwo. To aż dziwne. Czuję tu przemyt, przestępczość, np handel komórkami, rowerami, częściami samochodowymi - mowa o rynku rzeczy używanych. Zapewne net opanowała też MAFIA, GANGI. Towar przechodzi przez wiele rąk i w końcu trafia do frajera klienta, który przepłaca. Nie jest tak? Czy nie mam racji? Tysiące ludzi polują na okazje i sprzedają ów "tani" towar drożej. Zawsze lepsze deko handlu niż kilo roboty, ale trzeba mieć do tego słynną żydowską smykałkę kupca, serce przekupki, umysł maklera.

Np u nas zaczyna się mówić o Zatorskim Karpiu Wędzonym jako produkcie regionalnym regionu DOLINA KARPIA, co poradzicie w temacie sprzedaży takiej i innej ŻYWNOŚCI wysyłkowo pocztą i kurierem, czy nawet małą spedycją? Nie znam przepisów sanitarnych, Sanepid itd obrót żywnością.

Gdyby to rozwiązać, to setki osób mogą tego "karpia" sprzedawać na cały świat zaopatrując się u kilku producentów żeby nie zapsuć MARKI, powinni mieć certyfikat wyrobu lokalnego, to cały odrębny temat. U nas karpi nie szpikuje się sterydami, chemią, antybiotykami, są naturalne od 800 lat, do tego odmiany zwane KRÓLEWSKIMI.

www.zator.iap.pl [/img]

FanFick

Następna, już IV częśc opka

Cierpienia ciała i... duszy cz. IV

~Hmmm... Dlaczego go jeszcze nie ma...?~ - zastanawiała się Yuumo. ~Czyżby zapomniał o naszym spotkaniu? Heh, usiądę przy pierwszym lepszym stoliku i poczekam na niego... Może zaniedługo się zjawi.~

Jak postanowiła tak też zrobiła. Była lekko zdenerwowana tą całą sytuacją, bo kto to widział, żeby umawiać się z kimś (jeszcze na "randkę"!!) a później się spóźniać!

***

- Nie no, to już zaczyna mnie poważnie denerwować, już godzinę na niego czekam, a jego wciąż nie ma... (~~GHHRRRR, zabijeeee gooo!!!~~ -wewnętrzny głos Yuumo ;-P) - powiedziała cicho do siebie. - Chyba pójdę się przejść, może akurat na siebie wpadniemy.

Powoli wstała od stolika, zasunęła za sobą krzesło i równie niespiesznym krokiem ruszyła do wyjścia jakby miała nadzieję, że jednak Tamura w ostatniej chwili się pojawi.

Ale tak się nie stało... Przyśpieszyła więc kroku przekraczają próg kawiarni i wychodząc na zalany słońcem rynek. ~Taki piękny dzień, a ja musiałam się zdenerwować...~ - była wyraźnie przygnębiona.

Ruszyła szybkim krokiem w kierunku sklepów z odzieżą, które zachęcały kolorowymi wystawami.

~Hmm, może by tak poprawić sobie trochę humor... Wejdę tu i porozglądam się trochę ~ - wpadła na pomysł i weszła do jakiegoś drogiego sklepu odzieżowego.

- Witam, w czym mogę pomóc? - zapytała ekspedientka.

- Dziękuję, ja tylko oglądam ^_^... (~~hehe...hehehe... nie stać mnie na takie drogie szmatki ^_^ '~~ - powiedziała w myślach).

- Proszę bardzo... - odpowiedziała trochę dziwnie ekspedientka.

Obeszła całe wnętrze sklepu i zatrzymała się przy bluzkach:

- Ahhh!! Ależ ona śliczna! - powiedziała do siebie.

- Może być twoja za jedyne 500 yenów. - odezwał się jakiś męski głos za jej plecami.

- Aaa..., coo?, gdzie?, jak? - zapytała zdezorientowana. - Ile?! Tak drogo?!

- No cóż, to jeden z najlepszych sklepów w tym mieście. - powiedział z dumą i satysfakcją młody chłopak.

~Hyhy, niezły jest, ale pewnie gej, skoro tak się zna na tym... -_-'~ - pomyślała.

- To może chociaż przymierzysz, będzie na tobie świetnie leżeć. Masz ładną figurę - powiedział puszczając do niej oko.

~Yyy!! Jednak to nie gej!! - Yuumo zrobiła dziwną minę rumieniąc się i trąc lekko palcem po policzku... ;-P

- Hihi... Hihi... No wiesz, mogę przymierzyć, ale...

- No to w takim razie zapraszam do przymierzalni - gestem ręki wskazał wolną przymierzalnie.

(~~On mnie podrywa, czy mi się tylko wydaję!!??~~ - odzywał sie jej wewnętrzny głos) - wzięła od niego bluzkę i weszła do przymierzalni.

~Co ja robię, przecież jak mi się spodoba to będę ją chciała mięc nawet jak bym miała wydać na nią wszystko co mam w portfelu!! Ale co mi tam, mierzenie nie kosztuje...~

Odsłoniła zasłonę by zobaczyć siebie w świetle naturalnym, które sączyło się przez sklepowe witryny.

- A nie mówiłem?? Lerzy ci idealnie! - wykrzyknął chłopak.

(~~Ehh... Odczep się ode mnie!! I tak jej nie kupię...~~ - powiedział wewnętrzy głos Yuumo)

- Ja jednak podziękuję za nią, jest ładna i wogólę, ale niestety dzisiaj nie wzięłam tylu pięniędzy ze sobą... Hehe... - skłamała, lecz wiedziała, że i tak nie będzie ją nigdy stać na taką bluzkę...

- No cóż, proszę bardzo i zapraszam ponownie :-)

- Dziękuję. Dowidzenia... - powiedziała i wyszła.

~ No to sobie poprawiłam humor... Jeszcze jakiś palant mnie próbował namówić na coś na co i tak mnie nie stać...~ - pomyślała i niespiesznym krokiem ruszyła w stronę domu...

c.d.n.

Nieśmiałe gadżety :-)

Wpadłem na pomysł, w moim przekonaniu genialny ;-)

Zaczęło się tak...
Był sobie konserwatywno-liberalny nieśmialec (znaczy się ja), którego bardzo irytowało, że niektórzy ludzie noszą koszulki z Che Guevarą (dlaczego- to interesujący temat na esej, ale w sumie tu nieistotne). I postanowił pokazą, że on drania nie lubi. Za dobry pomysł uznał noszenie kontr-koszulki, z przekreślonym Che. Zaczął takiej szukać. Natknął się w tych poszukiwaniach na stronę internetową http://butik.pl

I tu dochodzimy do meritum. Na tej stronie każdy może założyć własny "butik". Sam wysyła wzory projektów koszulek, bluz, kubków i nawet pluszaków, a oni dodają to do swej oferty i wysyłają każdemu, kto chce...

Dlaczego by nie dodać tam i "nieśmiałego" butiku?

Postanowiliśmy spróbować, dlatego ogłaszam konkurs na:

PROJEKT NIEŚMAŁEJ KOSZULKI&BLUZY&KUBKA&MISIA

a konkretnie grafiki w formacie gif lub jpg do umieszczenia na powyższych. Dla zwycięzcy, poza satysfakcją, fundujemy wybrany produkt ze zwycięskim projektem :-)

Dokładny regulamin konkursu... na razie nie istnieje ;-) Osoby zainteresowane niech się już wstępnie wpisują/lub wysyłają mi prywatne wiadomości, żeby tak wstępnie wybadać teren. Dokładniejsze informacje o wymogach technicznych - na stronie butik.pl (ważne- tam określają m.in. max rozmiary grafiki, koniecznie przeczytajcie).

Jeśli chodzi o treść... chodzi głównie o inwencję. Ostatecznie zatwierdzimy kilka najciekawszych projektów, może nawet przyznamy kilka pierwszych miejsc. Na pewno każdy może wysłać kilka projektów, konsultować je na dowolnym etapie z innym, pracować w kilka osób... Jesteśmy pewni, że wśród nieśmiałych nie brakuje osób z talentem :-)

Wstępnych pomysłów jest kilka:
- na pewno podstawa to jakiś skromny projekt z logo i adresem strony, z wykorzystaniem motywów z oprawy graficznej strony http://www.niesmialosc.prv.pl/
-ale mile widziane są też własne pomysły, np. nieśmiała koszulka/bluza/kubek/miś w ulubionym przez projektującego stylu (tylko musi być to projekt własny, nie wykorzystujący żadnych zastrzeżonych elementów)
-tak więc, oprócz głównego projektu (wyraźne logo i adres), mogą być nieśmiałe koszulki zabawne, abstrakcyjne (tylko sugerujące w czym rzecz) i wszelkie inne
-inne pomysły też mile widziane, proszę zgłaszać

Projekty (byłoby miło, gdyby jakieś napłynęły do końca lipca, ale za wcześnie na ogłaszanie deadline, poza tym, po uruchomieniu naszej witryny sklepowej będzie można dodawać jeszcze nowe rzeczy). Selekcji projektów dokona jury w składzie... skład jeszcze niepewny. Na pewno ja i Jim się we wspomnianym jury znajdziemy, ale jeszcze kogoś dokooptujemy ;-)

Oczywiście planujemy zrezygnować z prowizji i gadżety będzie można dostać po cenie butiku.pl bez żadnych dodatków, ale konkrety co do tego jak zamawiać etc. dopiero jeśli przekonam się, czy jest odzew i generalnie zapotrzebowanie.

Ja już pół roku temu zrobiłem sobie taką koszulkę we własnym zakresie i nawet kilka razy ubrałem ;-) Bardzo ciekawie było. Oczywiście, nie na każdą okazję strój ;-) Ale już kubek można by używać codziennie... ogólnie wydaje mi się, że to całkiem zabawny pomysł :-)

Proszę o opinie i komentarze...
Czy chcecie coś takiego?
Może znacie lepsze niż butik.pl firmy? (ich zaletą jest to, że nie będzie to jednorazowe zamówienie, tylko stała współpraca, a dodatkowo nikt ze strony nieśmiałych nie będzie pośredniczył w kwestiach finansowych, czego wolelibyśmy uniknąć)

A, właśnie, projekty proszę nadsyłać na maila Jima (shyness@poczta.onet.pl), albo umieszczać na forum, żeby każdy mógł się wypowiedzieć i ocenić (może zrobimy głosowanie? jeszcze się zastanowię )

PS.: Oczywiście, jeśli jakiś autor chciałby zachować anonimowość, też możliwe, proszę do mnie napisac i dyskrecja zapewniona... ale po co odrzucać słąwę ;-)?

KRADNĄ I PALĄ SAMOCHODY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Cytat:Diament napisał:
Kod:

Ludzie zrozumcie, że monitoring to nie transmisja w telewizji, to jakieś absurdalne i chore pomysły rodem z inwigilacji UB-owskiej, a wszyscy temu przyklaskujecie gapiąc się w telewizję.

U nas to tak trochę wyglądać w perspektywie może jak w 1984 Orwella .... Kto może być Wielkim Bratem, sami sobie dopowiedzcie...

Jestem zdecydowanie przeciwny bezsensownemu stawianiu kamer.
Gdzie jest policja, gdzie czujność organu wydającego koncesje na sprzedaż alkoholu, gdzie, gdzie.... itp. I są to wszystko organy opłacane z budżetu!!!! Kamera nie zastąpi normalnej pracy odpowiednich służb!!! One to chcą, drodzy wyborcy, mieć wymówkę - postawilim przecież kamery, o co chodzi?

Policja Boskich atrybutów nie posiada- nie jest wszechobecna, wszystkowidząca i słysząca!!!!! Dla mnie zakrawa na kpinę fakt,że Policja musi robić za firmę ochroniarską i pilnować,aby nikomu auta nie skroili.Policja w Siejniku,a na Gołdapskiej złodzieje grasują itp. Wiele problemów załatwiłoby się monitoringiem( nie tylko prewencję,ale również działania ułatwiające wykrycie sprawców po ewentualnych zdarzeniach- i niezgodnym z prawdą stwierdzeniem jest,że monitoring przysłuży się tylko Policji, bo jestem pewna,że zastanowiłby się dureń jeden z drugim, zanim wziąłby się za wybijanie witryn sklepowych, włamanie do sklepu czy kiosku, czy niszczenie znaków wiedząc,że na podstawie nagrań z monitoringu mógłby zostać namierzony i pociągnięty do odpowiedzialności),ale po co się starać??!! Łatwiej jest powiedzieć,że nie ma pieniędzy!! Brak naszym lokalnym możnowładcom motywacji,aby poszukać sponsora na zewnątrz i wcale nie mam tu na myśli funduszy unijnych czy kontraktów wojewódzkich itp. Przykład pewnej baleriny,której przyjaciele potrafili się zmobilizować i w ciągu kilku dni zebrać środki niezbędne na operację ratującą Jej życie najlepiej pokazuje,że DLA CHCĄCEGO NIC TRUDNEGO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Trzeba tylko ruszyć głową, podzwonić,"pobiegać" tu i ówdzie, poświęcić trochę czasu!!! A może jakiś bal, impreza , z której wpływy zostaną przeznaczone na założenie monitoringu?a MOŻE Pan PANASEWICZ, który opiewa uroki naszego miasteczka zachęciłby swoich przyjaciół,aby zagrać jakiś koncert.Myślę,że znaleźliby się chętni,którzy zapłaciliby za bilet wiedząc,że część z tych pieniędzy pójdzie na szczytny cel?!

A to tak a propos motywacji

Skazali gościa na śmierć. Jednak był tak gruby, że się nie mieścił na
krześle elektrycznym. Zarządzili dietę. Po tygodniu o chlebie i wodzie -
koleś zamiast schudnąć, przytył 10 kilo. Na krzesło nijak się nie mieści.
Zarządzili tylko wodę - znów przytył 10 kilogramów.. Postanowili nic mu
nie dawać. Kolo zamiast chudnąć, poprawił się o 10 kg. - Co jest, czemu nie
chudniesz? - Jakoś q....wa nie mam motywacji...

Co dalej z Egmontem?

Kolega mi przyniósł wycięty fragment z "Gazety Prawnej", który tak mnie zmroził, że postanowiłem po prostu przytoczyć go Wam w całości:

Egmont na granicy bankructwa?

Czarne chmury nad polskim wydawcą.

2003 rok, podobnie jak kilka poprzednich, należał bez wątpienia do wydawnictwa Egmont. Polski wydawca należący do międzynarodowego koncernu medialnego zarobił wówczas blisko 70 milionów złotych, o 9 więcej niż w roku 2002. Czy to możliwe, żeby tak prężnie rozwijające się wydawnictwo, po blisko 15 latach od wejścia na rynek, nagle znalazło się na skraju bankructwa? Taki wniosek można wysnuć, studiując informacje na temat strat, jakie w ubiegłym roku poniosło wydawnictwo, wynoszących, według nieoficjalnych źródeł, blisko 12 milionów złotych. Jakie wydarzenia wpłynęły na fakt, że Egmont Polska znalazł się w odwrocie? - Nietrafione pomysły oraz zła polityka wydawnicza - odpowiada od razu Jarek Obważanek, autor znanej witryny internetowej www.wrak.pl , poświęconej informacjom ze świata komiksów, które stanowią znaczną część oferty wydawnictwa. - Tego można się było spodziewać. - kontunuuje. - W ostatnim roku wielokrotnie łapałem się za głowę, patrząc na to, co, jak i kiedy wydaje Egmont. Oprócz absurdalnych cen, które czyniły z komiksu rozrywkę elitarną, zastanawiający jest dobór pozycji, na jakie w ostatnim czasie zdecydowało się wydawnictwo. Przykładem mogą być tu chociażby liczne mangi (japońskie komiksy - przyp. red.), które w zeszłym roku wydał Egmont, mimo że rynek komiksami tego typu był już nasycony. Dużym błędem okazało się także wydanie dwóch drogich tomów z disneyowskiej serii "Kaczogród" niemal w tym samym czasie. Efekt jest taki, że obydwa te tomy zalegają nadal na półkach sklepowych. Jarek Obważanek wspomina także o dużej liczbie gości z zagranicy, mających pomóc w wypromowaniu poszczególnych tytułów. Wyniki sprzedaży mówią jednak, że ich zaproszenie było kolejną nietrafioną decyzją wydawnictwa. Inny znawca komiksowego rynku, Marek Choroszucha (z obywoma panami rozmawialiśmy blisko dwa tygodnie temu przy okazji Warszawskich Spotkań Komiksowych), wspomina o jeszcze jednym incydencie, który dość znacznie zahamował sprzedaż "Kaczora Donalda", flagowego tytułu wydawnictwa. Do jednego z listopadowych numerów tego tygodnika dołączona była tzw. bomba śmierdziuchowa, która spowodowała zatrucie uczniów w kilkunastu szkołach w całej Polsce. Egmont zdecydował się na natychmiastowe wycofanie tytułu z rynku. Ta sytuacja, oprócz strat, które wydawnictwo poniosło w związku z wycofaniem całego nakładu, spowodowała także systematyczny spadek sprzedaży czasopisma w ciągu następnych tygodni. Jedna z ostatnich decyzji, która zmroziła krew u czytelników komiksów, świadczy o bardzo trudnej sytuacji wydawnictwa Egmont, które postanowiło sprzedawać albumy komiksowe z najnowszej serii "Mistrzowie komiksu" po niespotykanej dotychczas wśród tego typu wydawnictw cenie 99 zł. - Nie sprzeda się. - mówią zgodnie Choroszucha i Obważanek. - Trochę mi żal Egmontu, bo gdyby nie Egmont, wciąż tkwilibyśmy w komiksowym średniowieczu. - podsumowuje Choroszucha.
Telefon redakcyjny niestety milczał, kiedy próbowaliśmy skontaktować się z kimś z wydawictwa. Niewiele można dowiedzieć się także z głównej siedziby Egmontu w Danii: "Nic nam w tej sprawie nie wiadomo" odpowiada Hans J. Carstensen, CFO Egmontu.
Czy duński wydawca będzie chciał pomóc swojemu młodszemu polskiemu bratu? - Na to się nie zanosi, Egmont to wydawnictwo nastawione na zysk i trudno oczekiwać, że będzie na siłę podtrzymywał przy życiu polski oddział. - mówi nam Andrzej Piotrowski z Centrum im. Adama Smitha. Wygląda na to, że pasjonatów komiksu znów czeka posucha, a na rynku czasopism i książek powstanie dziura, którą niezwykle trudno będzie szybko załatać.

- j.k.

Źródło: "Gazeta Prawna"